Długo my, Poznaniacy, zazdrościliśmy mieszkańcom Warszawy i Krakowa. I zazdrościmy dalej – no bo jak to jest, że Poznań, miasto targowe, nie ma targów książki, poza lichymi Targami Książki dla Dzieci i Młodzieży? Aaaaaaale w końcu coś drgnęło – w naszych kalendarzach zagościł Poznański Festiwal Kryminału GRANDA, a jego pierwsza edycja odbyła się w miniony…
Autor: Przemek
„Gregor i Przepowiednia Zagłady” – Suzanne Collins
Poprzedni tom przygód Gregora tak bardzo mi się podobał, że z marszu zacząłem tego samego dnia czytać ciąg dalszy. I tym razem też muszę przyznać, że lektura była dla mnie czystą przyjemnością.
„Małe trolle i duża powódź” – Tove Jansson
Stało się, że najpierw przeczytaliśmy w domu „Kometę nad Doliną Muminków„, a następnie zachodziliśmy w głowę: no okej, ale… Skąd się wziął Ryjek? A wystarczyło sięgnąć po książki we właściwej kolejności – choć i z tym jest mały problem, bo np. na okładce trzymanego przeze mnie egzemplarza jest ona błędna…
„Gregor i Niedokończona Przepowiednia” – Suzanne Collins
Suzanne Collins niewątpliwie kojarzy się Wam z trylogią, która przyniosła jej rozgłos. Tymczasem mało kto wie, że ta autorka zadebiutowała inną, pięciotomową serią, zwaną „Kronikami Podziemia”. Opisywany dziś przeze mnie „Gregor i Niedokończona Przepowiednia” to zatem pierwszy tom i debiut literacki Collins.
„Terry Pratchett. Życie i praca z magią w tle” – Craig Cabell
Nigdy nie byłem wielkim fanem Terry’ego Pratchetta. Albo inaczej – nie przeczytałem całego Świata Dysku, bo zaledwie liznąłęm kilka pierwszych tomów plus całą Trylogię Nomów. Ale nie przeszkadzało mi to jakoś cenić gościa za niesamowite tempo pisania, specyficzne, trafiające do mnie poczucie humoru i fantastyczną wyobraźnię, pozwalającą mu stworzyć i ogarnąć cały ten bajzel na…
„Śnieg przykryje śnieg” – Levi Henriksen
Macie czasem wrażenie, że wszystko dzieje się nie po Waszej myśli? Że los nieustannie rzuca Wam kłody pod nogi? Cóż, jestem przekonany, że te problemy bledną w porównaniu z tym, co spotkało Daniela Kaspersena.
„Perfidia” – James Ellroy
Kiedy – całkiem zresztą niedawno – zdałem sobie sprawę, jak bardzo lubię kryminały, postanowiłem zacząć sięgać także po autorów, o których do tej pory nie miałem bladego pojęcia, lub których znam li tylko ze słyszenia. James Ellroy zdecydowanie należał do tej pierwszej grupy, zaś gabaryty jego książki (zarówno obszerność – 880 stron! – jak i…
„Kometa nad Doliną Muminków” – Tove Jansson
Choć jako dziecko raczej regularnie oglądałem dobranocki, jakoś nigdy nie miałem okazji zobaczyć Hatifnatów ani – uwaga, uwaga! – Buki. Autentycznie! Moje dziecięce wspomnienia dotyczące Muminków sprowadzają się głównie do potwierdzania tekstu z piosenki otwierającej, a mianowicie: „Muminki się cieszą radością i życiem”. Tymczasem sięgnąłem po latach po pierwszy tom ich przygód i mój światopogląd…
„Poza sezonem” – Jørn Lier Horst
Oj, długo – bo aż od maja – czekałem na tę książkę, spragniony dalszych (a właściwie wcześniejszych niż wydane dotychczas w Polsce) przygód Williama Wistinga. A skoro już się doczekałem, to wygłodniały zabrałem się za lekturę, by pożreć ją w cztery godziny. Jesień w Stavern nie należy tym razem do spokojnych – doszło do serii…
„Znak” – Raymond Khoury
Wybierając w księgarni tę książkę, tak naprawdę w ogóle ani ja, ani Basia nie wiedzieliśmy, co wybieramy – opakowana była w papierową obwolutę z kilkoma sugestiami, co znajduje się w środku, ale mimo to przykuła nasze oko, wydawała się godna uwagi. Skorzystaliśmy zatem z propozycji „randki w ciemno z książką” organizowanej m.in. w poznańskiej filii…
„Cesarzowa Nocy. Historia Katarzyny Wielkiej” – Ewa Stachniak
Oj, długo się zbierałem do lektury tej książki. I nawet nie tyle, że tematykami się nie podobała – bo właśnie specjalnie chciałem ją przeczytać, żeby dowiedzieć się o carycy więcej niż wyniesione jeszcze z lekcji historii w liceum przeświadczenie, że maczała palce w rozbiorach Polski. Raczej trudność sprawiały mi pierwsze strony, nijak nie zachęcające do…
„Mats i Roj: Ktoś się wprowadza” – Eva Lindström
Jakoś w lutym przeczytałem – w celu wyrobienia sobie własnej opinii – „50 twarzy Greya”. Uznałem je za gniot i obiecałem sobie, że limit gniotów na ten rok już wyczerpałem. Jak się łatwo domyślić – byłem w błędzie, a uświadomiła mi go lektura tej książki.