Wybierając w księgarni tę książkę, tak naprawdę w ogóle ani ja, ani Basia nie wiedzieliśmy, co wybieramy – opakowana była w papierową obwolutę z kilkoma sugestiami, co znajduje się w środku, ale mimo to przykuła nasze oko, wydawała się godna uwagi. Skorzystaliśmy zatem z propozycji „randki w ciemno z książką” organizowanej m.in. w poznańskiej filii księgarni Tak Czytam, a o to efekty 🙂
Dziennikarka Grace Logan wyrusza na Antarktydę, by nakręcić tam materiał na temat rozpadu lodowca szelfowego, a tym samym ekologii i negatywnego wkładu człowieka w stan naszej planety. Nieoczekiwanie na niebie pojawia się ogromna kula światła, którą na żywo udaje się uchwycić kamerą jednego z operatorów. Udostępnienie tego widoku szerszej publiczności sprawia, że w Egipcie pewien mężczyzna rozpoznaje w kuli znak, rysowany od dłuższego czasu przez znanego mu mnicha-pustelnika, zaś w Bostonie pewien gość odkrywa, że śmierć jego brata mogła być nieprawdziwa, a do miejsca jego przebywania może doprowadzić do ów tajemniczy znak na niebie.
Grace wraz z nimi rozpoczyna śledztwo, mające na celu zrozumienie istoty tego nadprzyrodzonego zjawiska, a zarazem odpowiedzenie na fundamentalne pytanie: czy nadchodzi właśnie koniec świata? Co więcej – co wspólnego z nimi ma ów znak? Co będzie im miał do powiedzenia pustelnik, rysujący ten symbol od dłuższego czasu? To znak od Boga, czy świetny dowcip napędzający oglądalność telewizji? Pytań nie brakuje…
Osobiście uważam ową „randkę w ciemno z książką” za jak najbardziej udaną – spędziliśmy razem trochę czasu i było nam dobrze, nie wypuszczałem jej z rąk, gapiłem się w nią jak w obrazek, zarówno w dzień, jak i w nocy 😉 A tak na poważnie – Raymond Khoury doskonale dozuje nam emocje, powieść trzyma w napięciu, bohaterowie bywają nieprzewidywalni, a sam znak sprawia, że wieje grozą. Innymi słowy, otrzymujemy kawał, dobrego quasi-fantastycznego thrillera, który – prawdę powiedziawszy – mógłby w dzisiejszych czasach faktycznie mieć miejsce.

|
Autor książki: Raymond Khoury |