Choć z twórczością Marka Krajewskiego nie miałem nigdy do czynienia, to jednak jako miłośnik thrillerów prawniczych oraz kryminałów dość często podczas lektury natrafiałem na opisy zbrodni. Z kolei uwielbiając pozycje detektywistyczne (zaczęło się od „Przygód Trzech Detektywów”, ale to temat na inny wpis) często zastanawiałem się „kto, jak, gdzie i dlaczego”.
„Przygody w raju” (seria) – Moni Nilsson, Elin Lindell
Odkąd zostałem szczęśliwym ojcem, coraz częściej zdarza mi się zerkać nie tylko na książki, które mnie do tej pory interesowały, ale i na te, które zainteresowałyby mnie wieeele lat temu: literaturę dziecięcą. Tym razem przeczytałem zatem córce trzytomową serię „Przygody w raju”, którą – mam nadzieję – przeczyta również sama, gdy już podrośnie.
(Nie do końca) 100 książek, które chcę przeczytać
Zauważyłem, że coraz więcej blogerów (a tak właściwie blogerek) książkowych publikuje swoje wykazy 100 książek, które mają zamiar przeczytać. Pomyślałem, że też mógłbym to uczynić. Spojrzałem zatem na swoją listę #mustread i pojawił się kłopot.
„Kroniki Atopii” – Matthew Mather
Jeszcze parę lat – ba, nawet miesięcy! – temu nie przypuszczałbym, że sięgnę po książki science fiction. Tymczasem po udanych przygodach z „Chórem zapomnianych głosów” Remigiusza Mroza czy też „FUTU.RE” Dmitrija Glukhovsky’ego, postanowiłem ponownie spojrzeć w przyszłość. Tym razem za cel obrałem sobie Atopię.
„Lotnisko w Monachium” – Greg Baxter
Naszło mnie ostatnio, że zdecydowana większość książek pisana jest z perspektywy wszechwiedzącego narratora. No, pomijając wszelakie wywiady-rzeki. Miłą, choć nietypową odmianą zatem była dla mnie lektura „Lotniska w Monachium” – najnowszej powieści Grega Baxtera.
„Błądzą wszyscy (ale nie ja)” – Carol Tavris, Elliot Aronson
Dawno na stronie nie gościła żadna książka stricte naukowa. Z jednej storny trudno się dziwić – tyle dobrej litreatury dokoła, że człowiek nie wie, po co sięgnąć, to i nawet nie raczy zerkać wzrokiem na książki naukowe. Po drugie – magisterka i czasy studenckie już za mną, toteż i przestałem być czytelnikiem biblioteki uniwersyteckiej, która…
Kwietniowy stosik (a raczej stos)
Wśród obserwowanych przeze mnie na Instagramie blogerów książkowych oraz pozostałych miłośników słowa pisanego dostrzegłem ostatnio zwyczaj comiesięcznego wrzucania informacji o stosiku nowych książek, które trafiły do ich rąk w danym miesiącu. Jak łatwo się domyślić, postanowiłem pójść w ich ślady – zwłaszcza, że pojawiły się już pytania o moje wyniki.
„Siostrzyca” – John Harding
Dziwi Was zapewne tytuł książki i zastanawiacie się, czy zachęca do przeczytania? Głowicie się, czy w ogóle jest w języku polskim takie słowo? Podczas lektury przestanie Was nurtować to ostatnie pytanie – takich słów, których nigdy nie słyszeliście, a mogłyby funkcjonować w codziennym życiu, znajdziecie na pęczki. Dlaczego? Spieszę wyjaśnić 🙂
„I jak tu nie biegać!” – Beata Sadowska
W dzisiejszych czasach jesteśmy na tyle zabiegani, że tytuł książki Beaty Sadowskiej nikogo nie powinien dziwić. Gnamy co tchu między domem, pracą a innymi miejscami. Warto jednak znaleźć czas, by po prostu… pobiegać. Z głową. Tak po prostu, dla czystej przyjemności.
„Blisko, nie za blisko” – Paweł Droździak, Renata Mazurowska
O książkach utrzymanych formie rozmowy dwóch niefikcyjnych postaci często mówi się, że to „wywiad-rzeka”. W tym przypadku rzekłbym, że jest to niesamowicie rwący potok, którego kierunek czasem jest tak nieprzewidywalny, aż odnosimy wrażenie, że wszystko płynie w nim niejako „pod prąd”, by po chwili znów porwać się w inną stronę.
„Domofon” – Zygmunt Miłoszewski
Nazwisko autora tyle razy pojawiało się w mediach w związku z jego trylogią o prokuratorze Szackim, że trudno było nie sięgnąć po pierwszy tom. A potem drugi i trzeci. A potem dziwić się, że autor dopuścił do tak diametralnie różnej już „na dzień dobry” od literackiego pierwowzoru ekranizacji „Uwikłania”. Profilaktycznie zatem ominąłem ten film, jak…
„Dyskretny bohater” – Mario Vargas Llosa
Ten peruwiański pisarz i laureat Literackiej Nagrody Nobla w 2010 roku dopiero tą książką po raz pierwszy zagościł w moich czytelniczych progach. Owszem – jego nazwisko było mi jako-tako znane, obijało się o uszy, pojawiało tu i ówdzie, zerkał na mnie z bibliotecznych półek, jednak nigdy na tyle natrętnie, bym przyjrzał się mu bliżej.