Po rewelacyjnym debiucie – jakim okazała się „Tajemnicza śmierć Marianny Biel” – dość szybko doczekaliśmy się kontynuacji perypetii agencji detektywistycznej Solan, w postaci Szymona Solańskiego, psa Gucia i opcjonalnie Róży Kwiatkowskiej na dokładkę. Co tym razem swoim bohaterom zgotowała Marta Matyszczak? Oj, dzieje się!
Po ostatnich wydarzeniach (opisanych w poprzednim tomie), Róża wyjeżdża w siną dal. Nie wiadomo gdzie, dlaczego i w jakim celu. Szymon, odczuwając coraz większe braki finansowe, decyduje się w końcu na przyjęcie zlecenia detektywistycznego – wraz z Guciem ma polecieć do Irlandii, a ściślej na jakąś nikomu nie znaną wysepkę leżącą na terytorium tego państwa, by tam odnaleźć Kasię Walasek – wnuczkę mężczyzny, który prosi go o pomoc. Staruszek tuż przed wylotem wręcza Solańskiemu także zbiór listów z przeszłości, twierdząc, że mogą mu się przydać do pełnego zrozumienia sytuacji.

➡ Sprawdź, gdzie kupisz najtaniej! ⬅
Wyruszamy zatem razem z najsympatyczniejszym literackim psem, jakiego do tej pory poznałem, i jego niezbyt ogarniętym, ale poczciwym właścicielem aż do Irlandii, gdzie czeka nas sporo niespodzianek. Po pierwsze – dość szybko należy założyć, że Kasia Walasek nie żyje. Po drugie – ekscentryczne towarzystwo, zamieszkujące Kelly’s B&B – miejsce, w którym pracowała dziewczyna – nijak nie pomagają w rozwikłaniu śledztwa, a wręcz przeciwnie: przeszkadzają, ile wlezie. No i po trzecie – gdzie w tym wszystkim znajduje się Róża Kwiatkowska.
Jeśli czegoś mi brakowało w porównaniu z poprzednim tomem, to starej Buchty i jej ślůnskiej godki – no ale co się dziwić, raczej nikt w tym akurat dialekcie w Irlandii się nie wypowiada 😉 Matyszczak znakomicie rekompensuje jej brak wstawkami dotyczącymi lokalnych naleciałości w języku, ponadto każdy rozdział okrasza irlandzkim przysłowiem – ciekawy zabieg, można kiedyś wykorzystać, by zaszpanować przed znajomymi 😉 Kundelek Gucio po raz kolejny staje na wysokości zadania i nie tylko wielokrotnie ratuje swojego pana z opresji, ale zarazem rozbawia czytelnika do łez. Jest strasznie śmiesznie, ale i bardzo niebezpiecznie, a największe zagrożenie tkwi w tym, że nie oderwiecie się od lektury ani na moment – chyba, że zrywając boki.
Gorąco (bez względu na to, ile jest ui Was w tej chwili stopni na termometrze za oknem) zachęcam Was do sięgnięcia najpierw po „Tajemniczą śmierć Marianny Biel” – by poznać naszych bohaterów – a zaraz potem, najlepiej bez chwili oddechu (chyba, że na kawę w Kawiarence Kryminalnej, to jest zawsze dobra wymówka!) rozpoczęcia lektury „Zbrodni nad urwiskiem”. Urwie Wam nieco godzin, ale to akurat nie będzie zbrodnia na Waszym czasie 😉
| Tajemnicza śmierć Marianny Biel | ||
| Zbrodnia nad urwiskiem | ||
| Strzały nad jeziorem | ||
| Zło czai się na szczycie | ||
| Morderstwo w hotelu Kattowitz | ||
| Trup w sanatorium | ||
| Wypocznij i zgiń | ||
Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Dolnośląskiemu.
|
Autor książki: Marta Matyszczak |
