Po dość sprawnym przesłuchaniu „Nadchodzącego sztormu” nie pozostało mi nic innego, jak spędzić kolejne trzy godzinki w towarzystwie Derricka Storma, by poznać dalszy ciąg opisywanych w poprzednim tomie wydarzeń. Zwłaszcza, że zakończył się tak, jak większość seriali – w najlepszym momencie…
Po niespodziewanym morderstwie senatora Thurstona Windslowa, Storm wraz z agentką FBI April Showers próbuje złapać snajpera, strzelającego z dachu mieszczącej się naprzeciwko komendy policji. Trop prowadzi do Europy, a ściślej do prezydenta Rosji oraz do przebywającego w Londynie rosyjskiego biznesmena, będącego przeciwnikiem prezydenta, ponadto kontaktującego się z CIA w pewnej nietypowej sprawie. Showers i Castle (nadal przedstawiając się jako Steve Mason) wyruszają do Wielkiej Brytanii, nie wiedzą jednak, na jakie niebezpieczeństwo mogą się narazić…
Nie wiem, kto tak naprawdę pisze książki fikcyjnego Richarda Castle (i z tego, co zauważyłem, za granicą też nie wiedzą), ale wyraźnie czuć, że autor ma zadatki na tworzenie trzymających w napięciu odcinków seriali. Zarówno poprzedni tom, jak i ten, kończą się w „najgorszych możliwych momentach” – przynajmniej z perspektywy czytelnika. Słucham audio, czekam, co dalej, a tu koniec i informacja, że ciąg dalszy w trzecim tomie. No jakże tak? Czy to nie podpada pod znęcanie się? Halo, policja!
Jeśli macie chwilę czasu na posłuchanie audiobooka (opcjonalnie przeczytanie e-booka), a lubicie sensację i trzymające w napięciu seriale, to nawet, jeśli – tak jak ja – nigdy nie widzieliście serialu „Castle”, zachęcam Was mimo wszystko do dania szansy książkom Richarda Castle. Stanowią dużą dozę rozrywki i akcji, zawartej w małej pigułeczce 😉 A ja tylko szukam wolnych paru godzin, żeby skończyć tę serię…
|
Autor książki: Richard Castle |