Dość dużo czasu minęło od momentu, gdy skończyłem czytać „Ślebodę” – pierwszy tom o Ance Serafin i Sebastianie Strzygoniu. „Pionek” jakimś cudem leżał na półce i czekał, czekał, czekał… aż doczekał się nominacji do Nagrody dla Najlepszej Polskiej Miejskiej Powieści Kryminalnej roku 2016, czyli nagrody literackiej Kryminalnej Piły. To zadziałało jak długo wyczekiwany bodziec – zebrałem się w sobie i w ramach Påskekrim, czyli wielkanocnego czytania kryminałów, połknąłem i „Pionek”.
W jednym z parków w Gliwicach zostaje brutalnie zamordowana młoda studentka. Sytuacja ta przypomina lokalnej społeczności zbrodnie z lat 90-tych, które popełnił tzw. Wampir z Szombierek. Ten seryjny morderca zabijał kobiety w Bytomiu, Zabrzu i właśnie w Gliwicach. Obecnie ów mężczyzna przebywa w więzieniu. Na pomysł przeprowadzenia z nim wywiadu i porozmawiania o zbrodniach sprzed lat wpada niezależny dziennikarz Sebastian Strzygoń, prosząc o pomoc swoją starą znajomą, antropolożkę Ankę Serafin.
Anna tymczasem prowadzi zajęcia na uczelni – grupa jej studentów postanawia w ramach pracy zaliczeniowej opisać miejsca, w których ów Wampir dokonywał swoich zbrodni. Kiedy jednak kobieta decyduje się na spotkanie ze skazańcem, pytania – zamiast odchodzić wraz z odpowiedziami – zaczynają się niespodziewanie mnożyć, a przeszłość zaczyna coraz silniej wypływać na światło dzienne. Mroczna przeszłość, dodajmy.
Kurczę, jestem pod ogromnym wrażeniem fabuły – jej całej złożoności i tego, jak solidnie wszystkie sznurki (i wątki) zostały ze sobą poplątane. Rozwiązanie jednej kwestii implikuje kilka następnych, że tak powiem – supeł goni supeł 😉 Na dodatek przeszłość i teraźniejszość są ze sobą bardzo mocno powiązane, nie tylko za sprawą wspomnianego seryjnego mordercy. Inna kwestia, że znani nam bohaterowie ewoluują – to już nie ta sama Anka i nie ten sam Bastian, co w „Ślebodzie”. Raz, że doświadczenia z poprzedniego tomu na pewno wywarły na nich wpływ, dwa, że oboje bardzo emocjonalnie podchodzą do obecnego prywatnego dochodzenia, a to niestety niesie ze sobą różnorakie konsekwencje. Muszę jednak przyznać, że mnie się te nowe twarze starych bohaterów podobają – tzn. dość szybko przyzwyczaiłem się do sytuacji, w jakiej się obecnie znaleźli (czy też, mówiąc szczerze – po prostu musieli odnaleźć), przez co lektura stanowiła czystą przyjemność – mimo, że przecież temat seryjnego mordercy wciąż wisiał w powietrzu.
Dlatego Was zachęcam do lektury „Pionka”, a sam niecierpliwie wyczekuję powstającego właśnie trzeciego tomu. Ciekaw jestem, co tym razem Małgorzata i Michał Kuźmińscy przygotują dla swoich czytelników…
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Dolnośląskiemu.
|
Autor książki: Małgorzata i Michał Kuźmińscy |
