„Niesamowita gotycka opowieść”, jedno z dwóch „najbardziej sztandarowych dzieł” autorki, ekranizacja w drodze (premiera filmu w 2018) – to wszystko sprawiło, że sięgnąłem po tę napisaną w 1962 roku powieść. Szkoda tylko, że po lekturze książki jakoś nie podzielam tego entuzjazmu… 🙁
Blackwoodowie od zawsze mieszkali w zamku – wyniosłej, rodzinnej posiadłości. Jeszcze kilka lat temu było ich siedmioro, jednak pewna tragedia odcisnęła ogromne piętno na całej rodzinie. Dziś zamek zamieszkuje zaledwie wuj Julian oraz Mary Katherine Blackwood oraz jej siostra Constance, którą to Mary usilnie próbuje chronić przed wścibstwem i natarczywością sąsiadów, którzy – nie ukrywajmy – są do nich nastawieni co najmniej wrogo.
Starania Merricat zdają egzamin – jednak do czasu. Bo oto pewnego dnia do posiadłości przybywa kuzyn Charles, co zupełnie burzy zbudowaną przez siostry i wujka jako taką harmonię…
Nie wiem, co konkretnie nie zatrybiło, ale – przynajmniej do mnie – historia wykreowana przez Shirley Jackson jakoś nie trafia. Niby to powieść grozy, ale mnie osobiście strasznie nudziła, z niecierpliwością wyczekiwałem końca – ale nie dlatego, że tak trzymała w napięciu, tylko dlatego, że nie umiem odpuścić sobie lektury, nawet jeśli jest przez 90% objętości nudna i drętwa.
I biłem się z myślami, czy recenzować ten tytuł, czy po prostu odpuścić sobie – i czytanie, i recenzję. Uznałem jednak, że warto, byście wiedzieli, że może Was nudzić tak, jak mnie. I że należy wówczas po prostu odpuścić, bo jest wiele innych tytułów, które o wiele bardziej zasługują na Wasz czas. A jeśli „Zawsze mieszkałyśmy w zamku” przypadnie Wam do gustu – podziwiam i szanuję 😉 Wszak co człowiek, to inne upodobania i być może to po prostu nie moja bajka…
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Replika.
⏬⏬⏬⏬⏬

|
Autor książki: Shirley Jackson |
