Ósmy już tom cyklu o komisarzu Martinie Becku już samym tytułem oznajmia, że będziemy mieć do czynienia z klasyczną wręcz zagadką. Nie wspomina jednak, że to niejedyne zmartwienie sztokholmskiej policji…
Półtora roku po wydarzeniach opisanych w poprzedniej części, Martin Beck wraca do pracy po miesiącach rehabilitacji. Wisi nad nim widmo awansu, mającego odsunąć go od działania w terenie, otrzymuje też z pozoru prostą i nieskomplikowaną sprawę. W jednym z mieszkań znaleziono zwłoki mężczyzny z kulą w sercu. Wydaje się, że to zwykłe samobójstwo, jednak mieszkanie było zamknięte od wewnątrz, a w środku nie znaleziono narzędzia zbrodni…
Równolegle funkcjonariusze zmagają się z szajką dokonującą napadów na banki, siły policji są zatem nierównomiernie rozdzielone, przez co Martin niemal w pojedynkę musi stawić czoła łamigłówce. I – przyznam szczerze – to naprawdę świetna intryga! Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, w jaki sposób w Szwecji lat 70-tych Sjöwall i Wahlöö wykreowali ten kazus. Po prostu mistrzostwo!
Na osobną uwagę zasługuje jednak pewna szczególna scena – mianowicie próba zatrzymania sprawców napadu, rozpoczynająca się pukaniem do drzwi za pomocą odpowiedniego szyfru. Ze trzy razy przeczytałem tylko i wyłącznie ten nieco obszerny fragment, za każdym razem mając równie wielki problem z zachowaniem choćby pozorów powagi 😉
Jeśli jesteście zatem ciekawi, co mnie tak rozbawiło, bądź tez interesuje Was sprawa zamkniętego spokoju – nie każcie się dłużej namawiać. Po prosu zacznijcie lekturę 😉
|
Autor książki: Maj Sjöwall, Per Wahlöö |
