Twórczość tego autora była mi dotychczas znana z lektury książek „W zwierciadle, niejasno”, „Świat Zofii” oraz „Dziewczyna z pomarańczami”. Wszystkie trzy przeczytałem rok temu. Tym razem postanowiłem sięgnąć po tytuł, który mi zupełnie nic a nic nie mówił i o którym wcześniej nie słyszałem od nikogo.
Solrun i Steinn tworzyli udaną parę, mimo różnic w charakterze. Niespodziewanie jednak, pewnego dnia, ich sielanka upadła niczym domek z kart i rozstali się po pięciu wspólnie przeżytych latach. 30 wiosen później, zupełnie przypadkowo, trafiają na siebie – każde już dawno po ślubie i z dziećmi na karku. Postanawiają podjąć korespondencję e-mailową.
Przyznam szczerze, że początkowo myślałem, że lektura kolejnych listów Solrun i Steinna będzie po prostu nudna. Na szczęście jest zupełnie inaczej – ma na to chyba przede wszystkim ogromny dystans, jaki dzieli ich charaktery i podejście do świata. Ona – osoba wierząca, pewna siebie, skłaniająca się w stronę mistycyzmu i wydarzeń nadprzyrodzonych. On – zdecydowany, badacz klimatu. Rozmowy dotyczą nie tylko ich samych, ale także ewentualnego życia po życiu, zmierzają jednak w jednym i tym samym kierunku – w stronę wydarzeń sprzed 30 lat.
Co takiego wydarzyło się wówczas, że wielka miłość skończyła się jak za skinieniem czarodziejskiej różdżki? Jak odmiennie mogą być pewne zdarzenia postrzegane przez dwoje ludzi? I co ma z nimi wspólnego tytułowy zamek w Pirenejach?
Gaarder w charakterystyczny dla siebie sposób fascynującą opowieść przeszywa wielką tajemnicą, dodając tu i ówdzie szczyptę filozofii i innych nauk (nawet fizyki!), by czytelnika nie tylko zaciekawić i oczarować, ale przy okazji… nauczyć. A czy potrzeba do lektury książki innych argumentów niż ten, że łączy przyjemne z pożytecznym? 😉 Co więcej – do samego końca trzyma w lekkim napięciu!

|
Autor książki: Jostein Gaarder |