Tak bardzo spodobało mi się w tym roku przeprowadzanie wywiadów z kolejnymi pisarzami i podpytywanie ich nie tylko o szczegóły związane z fabułami ich najnowszych powieści, ale także o warsztat pisarski i masę innych spraw, że tym razem na następną rozmowę nie musicie czekać dwóch tygodni, jak poprzednimi razy 😉 Dziś zapraszam do lektury wywiadu, jaki przeprowadziłem z Małgorzatą Rogalą, autorką jednego z moich najnowszych patronatów medialnych.
1) Pierwszy tom serii o Agacie i Sławku – „Zapłata” – został wydany w innym wydawnictwie, niż kolejne, w zupełnie innej szacie graficznej. Czy możemy spodziewać się w bliższej lub dalszej przyszłości wznowienia w Czwartej Stronie, z zupełnie nową okładką?
Pytanie należałoby zadać mojemu obecnemu wydawcy. Byłoby wspaniale, gdyby wszystkie części cyklu zostały wydane w jednolitej szacie graficznej. Nie wiem, czy tak się stanie, ale jako optymistka z natury, z ufnością spoglądam w przyszłość.
2) Skupmy się teraz na chwilę na „Ważce”, która kilka dni temu miała swoją premierę. Skąd pomysł na tę broszkę w kształcie tytułowego owada i intrygę z nią związaną?
Broszka w kształcie ważki i temat secesyjnej biżuterii pojawiły się już w pierwszej scenie „Dobrej matki” i wątki te mają kontynuację w „Ważce”. Od dawna fascynuje mnie wzornictwo secesyjne i biżuteria charakterystyczna dla tego okresu w sztuce – miękkie, giętkie linie, motywy roślinne i zwierzęce (przede wszystkim owady). Szczególnym sentymentem darzę wyroby René Lalique’a, francuskiego jubilera, który żył i tworzył na przełomie XIX i XX wieku, i był mistrzem techniki plique-à-jour ; w biżuterii jego autorstwa często pojawiał się motyw ważki. Kilkanaście lat temu kupiłam broszkę o takim właśnie kształcie, która swoim wyglądem imituje te secesyjne. W wyniku mojej fascynacji jedna z bohaterek została obdarowana umiejętnością projektowania i tworzenia biżuterii. A później sprawy zaczęły się komplikować…
3) Część czytelników w sieci wyraziło swoje zdziwienie zbieżnością okładki „Ważki” i „Niebezpiecznej gry” Joanny Opiat-Bojarskiej, książki wydanej także przez Czwartą Stronę. Co Pani sądzi o tym ewentualnym podobieństwie?
W moim odczuciu okładka „Ważki” jest zupełnie inna niż okładka „Niebezpiecznej gry”, dotyczy to zarówno kolorystyki, jak i samej grafiki. Nie trzeba nawet kłaść tych okładek obok siebie, żeby to dostrzec. Przypuszczam, że czytelnicy „widzą” podobieństwo ze względu na sam motyw ważki i dodatkowo niektórzy wyciągają błędne wnioski co do podobieństwa fabuły, a tymczasem obie książki fabularnie nie mają ze sobą nic wspólnego.
4) Ile czasu zajęło Pani napisanie „Ważki”? Jak wygląda typowy dzień pracy Małgorzaty Rogali?
Jeśli weźmiemy pod uwagę nie tylko zapis, ale też rozmyślania i rozmowy, wyszukiwanie informacji, kryzys, który mnie dopadł w lipcu oraz kilkakrotne czytanie i poprawianie tekstu, napisanie „Ważki” zajęło mi około czterech miesięcy. Mój typowy dzień, to pobudka o godzinie piątej trzydzieści, praca zawodowa i wieczory, podczas których czasem piszę, a czasem czytam lub oglądam. Piszę nieregularnie, często zrywami, czasem w weekendy lub inne wolne dni. Pomaga mi to, że piszę biegle w sensie technicznym (metodą dziesięciopalcową, bezwzrokową); dzięki temu mogę szybko nadrobić okresy „pustki” jeśli tylko mam w głowie coś, co mogę przelać na papier… Hmm… Na ekran monitora. Tworzę w chaosie. Nie mam planu, a jedynie zarys fabuły, która wciąż się zmienia. To, co mam dziś, jutro może być nieaktualne, ponieważ bohaterowie też mają swoje pomysły, a ja często im ulegam. Stopniowo z chaosu wyłania się coś w rodzaju szkieletu, wersja robocza. Wtedy odzyskuję względny spokój.
5) Wiemy już z Pani Facebooka, że co najmniej od końca stycznia pracuje Pani właśnie nad czwartym tomem – zdradzi Pani ekskluzywnie kilka szczegółów dla czytelników 3telnika?
To prawda, piszę czwarty tom i zmierzam ku końcowi. Górska i Tomczyk będą tropić mordercę, który przed śmiercią układa swoje ofiary w sposób ściśle związany ze sposobem zadawania śmierci. Nie powiem nic więcej, ponieważ jestem przesądna. Również z tego powodu nie wspomnę o tle społecznym, ale szepnę słówko na temat Kingi Tomczyk, którą poznajemy w „Ważce”. Najmłodsza siostra Sławka pojawi się w jednym z wątków nowej fabuły; z właściwym sobie wdziękiem wpakuje się w kłopoty, a później będzie szukać ratunku u Agaty, ukrywając wszystko, rzecz jasna, przed bratem policjantem.
6) Cykl o Agacie i Sławku to jedno, ale oprócz tego napisała Pani także dwie inne książki, prawda?
Tak. Zadebiutowałam w 2012 roku powieścią obyczajową, którą napisałam na konkurs literacki zatytułowany „powieść dla kobiet”. To ciepła, romantyczna historia ze szczęśliwym zakończeniem, która wciąż cieszy się powodzeniem u czytelniczek. Później zaczęła się moja przygoda z kryminałem, poprzedzona udziałem w kursie pisania powieści kryminalnych. Wygrałam w konkursie zniżkę w opłacie za ten kurs i uznałam, że to znak. Na kursie stworzyłam fabułę swojej drugiej książki (pierwszej kryminalnej) i zrozumiałam, że pisanie planów to nie moja bajka.
7) Jacy są Pani ulubieni „kryminaliści” wśród polskich i zagranicznych pisarek i pisarzy?
Już kiedyś mówiłam, że nie ulegam modom i szumom medialnym; w swoich wyborach czytelniczych kieruję się intuicją i emocjami. Czytam znacznie więcej książek polskich „kryminalistów” niż obcych, a każdą książkę traktuję jako osobny byt, niezależnie od autora. Dlatego łatwiej mi wymienić przykładowo kilka tytułów, które przypadły mi do gustu: wiślański cykl Hanny Greń, najnowsza powieść Dagmary Andryki „Trąf, trąf, misia bela”, którą miałam już przyjemność przeczytać, a której premiera tuż-tuż, „Mgła” Kai Malanowskiej, „Pajęczyna strachu” Ewy Ornackiej i Karoliny Szymczyk-Majchrzak, „Jedyne wyjście” Ryszarda Ćwirleja, „Rykoszet” Marka Stelara. Jestem również ciekawa nowej powieści Anny Klejzerowicz „Królowa śniegu”. Jeśli chodzi o zagranicznych „kryminalistów” bardzo lubię powieści Bernarda Miniera oraz Tess Gerritsen.
8) I ostatnie pytanie, choć niekoniecznie najłatwiejsze – gdyby Agatę i Sławka musiała Pani umieścić nie w kryminale, ale w zupełnie innej gatunkowo powieści – w jakiej i dlaczego?
Umieściłabym ich w romantycznej, bożonarodzeniowej opowieści. A dlaczego? Ponieważ noszę się z zamiarem napisania świątecznej historii.
9) Serdecznie dziękuję za poświęcony mi i czytelnikom czas, niecierpliwie wyczekuję kolejnej książki.
Dziękuję za zaproszenie i miłą rozmowę. Serdecznie pozdrawiam wszystkich 3telników