Bywają pisarze, którym niestraszny chyba żadan gatunek literacki, jednak przeważająca większość chyba trzyma się kurczowo jednego czy dwóch. A gdy już zdecydują się na powieść w „nie swoim stylu”, nikt nie wie, czego się spodziewać. Podobnie i ja nie miałem pewności, czy Henning Mankell, geniusz kryminałów, może mnie zainteresować „Włoskimi butami”. Cóż – zainteresował.
Często psychotesty zawierają pytanie: „co zabrałbyś na bezludną wyspę?”. Dumamy, wymyślamy twórczą odpowiedź, ale w głębi duszy i serca wiemy, że za nic w świecie byśmy się na taką podróż zdecydowali. Wieść samotne życie postanowił jednak Frederick Welin, główny bohater tej mankellowskiej powieści.
Jako emerytowany, pragnący świętego spokoju chirurg żyje samotnie na jednej ze skandynawskich wysepek. Jego jedyny kontakt z cywilizacją to przybywający czasami motorówką lub hydrokopterem listonosz Jansson, hipochondryk liczący zarazem na bezpłatną konsultację medyczną. Drugim znajomym starca – ale również nie przyjacielem, gdyż ci nie istnieją – jest jeden ze strażników przybrzeżnych, jednak i w tym wypadku owa znajomość ogranicza się tylko do wymiany uprzejmości.
Nieoczekiwanie mroźna, zimowa sielanka zostaje przerwana przez pojawienie się na wyspie drugiej osoby. Kobiety. Co więcej – dawnej ukochanej Fredericka. Spotkanie po latach sprawia nie tylko, że otwierają się już dawno zabliźnione rany – w życie staruszka zaczynają nagle wkraczać kolejne kobiety, w tym takie, o których istnieniu nie miał zielonego pojęcia. A wszystko za sprawą złożonej przed laty obietnicy, która do tej pory czeka na spełnienie…
Dawno, ale to baaardzo daaawno nie miałem w ręku książki, której bohater byłby aż tak posunięty wiekiem. Ostatni raz chyba był to „Stary człowiek i morze” Hemingwaya jako… lektura w gimnazjum. Autentycznie, aż przyjemnie tak „przesiąść się” z juniorskich opowieści i spojrzeć na świat z perspektywy doświadczonej jednostki.
„Włoskie buty” to – jak się domyślacie – opowieść o starości i samotności. I owszem, ale nie tylko! To także historia i miłości. O poświęceniu. O odwadze, jakiej potrzeba, by przyznawać się do błędów. O porażkach, które trzeba ponieść, by następnie podnieść głowę i przeć dalej naprzód. Innymi słowy – o życiu. Tym, które już znamy i tym, które nas jeszcze czeka.
|
Autor książki: Henning Mankell |