Nie wiem, czy też tak macie, ale osobiście cenię sobie niektórych pisarzy i pisarki na tyle, że mogę brać w ciemno, cokolwiek wydadzą. Jednym z nich jest właśnie Jo Nesbø – i choć czeka mnie jeszcze sporo do nadrobienia w serii o Harrym Hole, to chętnie sięgam po inne jego pozycje. Tak też i było ze świeżo wydanym tomikiem „Więcej krwi”.
Jon Hansen, po tym jak zdradził Rybaka, znanego wszystkim barona narkotykowego z Oslo, musiał uciec z kraju. Szuka schronienia w Norwegii, ściślej – w Laponii, wśród reniferów. Przedstawiając się jako Ulf i udając myśliwego, pragnie zaskarbić sobie sympatię miejscowych, by mieć kogoś po swojej stronie w razie, gdyby Rybak wysłał za nim swoich ludzi.
Pewnego dnia mężczyzna poznaje Leę oraz jej synka, Knuta. To oni wskazują mu chatkę myśliwych jako potencjalny, tymczasowy „dom”. Chłopiec pragnie towarzystwa mężczyzny – cierpi bowiem z powodu problemów związanych ze swoim biologicznym ojcem. Nieoczekiwanie pewnego dnia w okolicy pojawiają się ludzie, którzy wybrali się na polowanie. Ich celem jest Hansen…
W kolejnej – po „Krwi na śniegu” – krótkiej, acz treściwej powieści Jo Nesbø zawarł nie tylko dobry kryminał, ale i niesamowitą otoczkę. Tym razem jest nią opowieść o Laponii i jej mieszkańcach, ich zwyczajach, życiu codziennym… I po raz kolejny Nesbø udowadnia, że jest mistrzem także krótkiej formy. Ciekawi mnie, jak wyglądałby zbiór opowiadań w jego wykonaniu…
|
Autor książki: Jo Nesbø |