Mam to niesamowite szczęście, że książki, które obejmuję patronatami medialnymi okazują się fantastycznymi lekturami. Tak było w przypadku „Gry pozorów” Joanny Opiat-Bojarskiej (przy okazji, rzućcie okiem na wywiad z autorką), tak jest i teraz, w przypadku mającego jutro premierę „Uniku”.
Kick Lannigan jako zaledwie sześciolatka została uprowadzona w biały dzień, a następnie wykorzystywana przez porywaczy jako gwiazdka filmów pornograficznych dla pedofili o pseudonimie „Beth”. Mało kto wierzył, że dziewczynka się odnajdzie, ale jednak – po paru latach udało się ją znaleźć i odbić z rąk mężczyzny o imieniu Mel.
Minęły kolejne lata. Kick radzi sobie z traumą z dzieciństwa, którego tak naprawdę nie miała, poprzez trenowanie sztuk walki oraz inne formy wysiłku fizycznego. Szkoli się też z posługiwania bronią białą oraz palną, często zachodząc na strzelnicę. Kiedy w ciągu niespełna miesiąca dwójka dzieci ginie w Portland, na drodze Lannigan pojawia się mężczyzna, przedstawiający się jako Bishop. Sugeruje on, by Kick razem z nim wyruszyła na poszukiwanie oby nieletnich ofiar, które najpewniej zostały uprowadzone w tym samym celu, co niegdyś ona sama.
Dość szybko do naszej czytelniczej świadomości dociera fakt, że Kick ma trudną przeszłość, ale i jej przyszłość nie maluje się w radosnych odcieniach. Razem z nią stajemy do niepewnej, pełnej napięcia i niebezpieczeństw walki o uratowanie niewinnych dzieci, a zarazem – w pewnym sensie – o wyrównanie rachunków z demonami przeszłości. Akcja gna do przodu, a jeśli na moment spowalnia, to tylko po to, by nam dołożyć napięcia do i tak iskrzących już przewodów.
Bardzo interesująco zarysowane są postaci – choćby sama Kick Lannigan. Z jednej strony: twarda, zahartowana przez życie kobieta, która nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Z drugiej jednak – gdzieś głęboko kryje się w niej Beth: mała, niewinna, pełna ślepej ufności dziewczynka, posłuszna otrzymywanym poleceniom. Jak trudno jest podejmować decyzje, mając tego typu „rozdwojenie” jaźni? A na dodatek mając u boku mężczyznę, który wprawdzie podaje się za przyjaciela i ma dobre zamiary, ale wziął się znikąd – a na dodatek zdarza mu się kłamać? Oj, zdecydowanie nie chciałbym być na miejscu Kick – w żadnym z momentów jej życia…
Powieść Chelsea Cain dostarcza czytelnikom sporej dawki wrażeń. Ba, działa lepiej niż kawa – przy tej książce z pewnością nie zaśniecie. Powód jest prosty – nie ma kiedy… Od pierwszej do ostatniej strony satysfakcja gwarantowana, niespodziewanie szybki upływ czasu również. Nie zaczynajcie tej książki wieczorem, jeśli nie chcecie zarwać nocy! 😉
JUŻ JUTRO WYCZEKUJCIE NA FACEBOOKU KONKURSU, W KTÓRYM DO WYGRANIA BĘDĄ DWA EGZEMPLARZE POWIEŚCI 😉
gorąco dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
|
Autor książki: Chelsea Cain |