Prawdę powiedziawszy, pierwszy argument przemawiający za tym, że zapragnąłem przeczytać tę powieść stanowiła… okładka. Mroczna, ale klimatyczna, świeciła na mnie tym tytułowym neonem w taki sposób, że nie dało się jej oprzeć. Tym samym postanowiłem zapoznać się z debiutem literackim Josepha Knoxa, mającym już wkrótce premierę w naszym kraju za sprawą Wydawnictwa Otwartego.
Jak w wielu kryminałach, i tym razem głównym bohaterem jest nie kto inny, jak stróż prawa. Autor jednak postawił poprzeczkę wysoko, bowiem Aidan Waits po pierwsze mimo swojego zawodu ma problemu z prawem, a po drugie – z różnych przyczyn – pracuje pod przykrywką. Mamy zatem detektywa-nie-do-końca-policjanta, w dodatku o wątpliwej moralności. I właśnie wraz z tym bardzo specyficznym facetem przychodzi nam odnaleźć Isabelle Rossiter – córkę jednego z posłów, od miesiąca przebywającą najprawdopodobniej w otoczeniu największego w okolicy dilera narkotyków. Wróć – narkotykowego barona, który od handlu ma ludzi i kluby, a sam po prostu zbiera zyski z tego jakże dochodowego biznesu.
Aidan, owiany legendą skompromitowanego gliniarza, kradnącego narkotyki z policyjnego depozytu, stawia swoje życie i karierę na jedną kartę i decyduje się wkroczyć w świat prochów, klubów i tytułowych „syren” – kobiet (także lekkich obyczajów) odbierających utarg z lokali i dostarczających go szefowi. Nie wie jednak, co mu przyjdzie odkryć, ani jak bardzo wpłynie to na bezpieczeństwo jego i poznanych osób…
Muszę przyznać, że ta powieść wciągnęła mnie niesamowicie. Praktycznie od pierwszych stron dałem się porwać historii i jako Aidan Waits – bo to właśnie główny bohater staje się zarazem naszym narratorem – wkroczyłem nieco odważnie, nieco idiotycznie (ale tak to już jest, że czasem trudno odróżnić brawurę od głupoty) w podziemny świat narkotykowego króla.
Fabuła jest spójna, akcja cały czas trzyma w napięciu, bohaterowie – co dodaje smaczku – zachowują się czasem nieprzewidywalnie, dzięki czemu nieustannie analizujemy sytuację i próbujemy nie tylko odkryć, dlaczego córka zamożnego człowieka woli towarzystwo ćpunów, ale też jaki ma to związek z zaginięciem pewnej kobiety dziesięć lat temu. To wszystko przekłada się na fakt, że owe 440 stron przepływa przez nasze palce silnym strumieniem i po zaledwie kilku godzinach odkrywamy, że… dotarliśmy do końca?
A potem już tylko pozostaje, będąc na czytelniczym kacu, wyczekiwać kolejnej powieści Josepha Knoxa. Jeśli debiut był tak udany, a hipotetycznie z każdą kolejną książka autor poprawia swój warsztat – strach pomyśleć, co dalej czeka Aidana Waitsa i nas, czytelników, oglądających świat jego oczami.
Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Otwartemu.
|
Autor książki: Joseph Knox |
