Przez pewien czas byłem przekonany, że to będzie pierwsza w moim życiu lektura powieści z gatunku thriller non-fiction. Po długich tyradach umysłowych uświadomiłem sobie jednak, że stuprocentowo zalicza się do tego typu książek także „Niewinny” Johna Grishama, czyli powieść, od któej rozpoczęła się moja fascynacja Grishamem. A skoro tak – nie czekałem dłużej, tylko wszedłem do „Strefy skażenia”.
Chyba wszyscy, nawet Ci nieposiadający telewizora (jak ja) pamiętamy głośne w 2014 roku doniesienia na temat rozprzestrzeniającego się lawinowo wirusa ebola. Jego epidemia pojawiła się najpierw w Gwinei, a potem zaczęła rozszerzać na całą Afrykę Zachodnią, a także jeszcze dalej. To jednak nie pierwszy raz, kiedy „przyczajony wirus, ukryta śmierć” postanawia zaatakować nas znienacka. Podobnie było w latach 80-tych ubiegłego wieku, choć wówczas nikt nie wiedział, co to za choroba dosięga kolejnych osób.
Richard Preston w swojej książce odtwarza wydarzenia związane właśnie z ówczesnym pojawieniem się wirusa – poznajemy zatem wielu bohaterów: zarówno tych, którzy okazują się pierwszymi ofiarami, jak i osoby będące pierwszymi badaczami nowego wroga, a zarazem ratownikami ludności. Odkrywamy zatem, skąd najprawdopodobniej wziął się wirus u pierwszego zarażonego mężczyzny, poznajemy jego (niekoniecznie przyjemne dla zmysłów) efekty, mamy także możliwość wkroczenia do tytułowej „strefy skażenia”, czyli miejsca, gdzie w warunkach laboratoryjnych bada się wirusy. Przestrzeni, w której nie ma miejsca na pomyłkę, choćby minimalną. Inaczej zapłacić można (nie tylko) własnym życiem.
Można się zastanawiać, czy książka o wirusie może być interesująca. Uwierzcie jednak, że nie ma ani krzty zakłamania w widniejącym na okładce sloganie „Fascynująca historia najgroźniejszego seryjnego mordercy!” – mnie opowieść o wirusie ebola dosłownie pochłonęła, mimo że (najpewniej jak większość czytelników) podchodziłem do lektury nieco sceptycznie. Kto kocha thrillery, ten odnajdzie się tu jak w domu. Kto uwielbia literaturę faktu, otrzyma ją w bardzo interesującej, trzymającej w napięciu oprawie. Nie trzeba być dobrym z biologii czy chemii, warto natomiast mieć świadomość, że wirus ebola istnieje naprawdę. I może zaatakować ponownie…
gorąco dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.
|
Autor książki: Richard Preston |