Przyznam się szczerze, że przed lekturą tej książki miałem dość spore oczekiwania. Raz, że znajomi zachwycali się nad nią. Dwa, że nie tylko od nich słyszałem głosy, że to największa, najlepsza i jeszcze kilka „naj” powieść autorstwa Nele Neuhaus. Trzy – po lekturze poprzednich trzech tomów cyklu nie można podejść do lektury inaczej, niż nabuzowanym pozytywną energią, czekając na wielkie „BUM!” 😉 Czy warto było mieć takie oczekiwania?
Po dziesięciu latach spędzonych w więzieniu, na wolność wychodzi Tobias Sartorius, morderca dwóch nastolatek. Chłopak wraca w rodzinne strony, do swojego ojca, jednak nie czeka na niego uroczyste powitanie. Przez te wszystkie lata jego rodzina została rozbita, ojciec podupadł na zdrowiu i sile, zamknął rodzinny biznes i wiedzie marny żywot, a lokalna społeczność nie chce zapomnieć o zbrodni – ba, nie chce też u siebie mordercy. Poniżany i szykanowany, może liczyć jedynie na przyjaciółkę sprzed lat, garstkę kolegów i pewną dziewczynę, która święcie wierzy w jego niewinność. Cóż – on sam nic z feralnego wieczoru nie pamięta, jednak wszystkie dowody wskazywały wyraźnie na niego…
W tym samym czasie robotnicy na budowie trafiają na ludzkie kości, a wkrótce po tym ktoś spycha kobietę z kładki dla pieszych prosto pod koła nadjeżdżających aut. Prowadzący śledztwo komisarz Pia Kirchhoff i nadkomisarz Oliver von Bodenstein wkrótce łączą te sprawy ze sobą, trafiając na ślad prowadzący ich bezpośrednio do Tobiasa. Czyżby chłopak był niebezpieczny dla otoczenia? Czy to raczej otoczenie jest niebezpieczne dla niego?
Powiedzieć, że w sprawie Tobiasa Sartoriusa coś śmierdzi, to nie powiedzieć nic. Już od pierwszych stron, kiedy Tobias wychodzi na wolność, zaczynamy nabierać wątpliwości, czy odsiadywał słusznie. No, i tak czy owak – co morderca (kimkolwiek by nie był) zrobił z ciałami obu dziewczyn, których do dziś nie znaleziono? Duet Kirchhoff & Bodenstein, rozgrzebując sprawę sprzed lat, jeszcze bardziej podsyca już i tak rozgrzaną atmosferę w Altenhain – miejscowości, w której doszło do tragedii.
Nele Neuhaus w bardzo obrazowy sposób przedstawia nam nie tylko psychologię tłumu i ukazuje, jak często zaczynamy myśleć tak, jak inni – bo łatwiej?ale też doskonale rysuje wizję „sprawiedliwości”, w której bardzo łatwo wydać jakikolwiek wyrok bez posiadania niezbitych (czy nawet jakichkolwiek) dowodów obarczających winą tę czy inną postać. To W tym sensie „Śnieżka musi umrzeć” to nie tylko wartościowy, solidny kryminał, oparty pośrednio na baśni o Królewnie Śnieżce – to także swoiste ostrzeżenie dla nas, uwielbiających szufladkować i przypinać tysiące etykiet i łatek. Warto dać sobą wstrząsnąć, a następnie otworzyć szeroko oczy…
gorąco dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.
|
Autor książki: Nele Neuhaus |
