Listopad 1967 roku. Mimo niesprzyjającej pogody, Sztokholm zalewa fala protestów przeciwko wojnie w Wietnamie, prowadzonej przez USA. Policja przede wszystkim skupia się na tłumieniu zamieszek w pobliżu ambasady. W tym samym czasie pewien piętrowy autobus, jadący linią nr 47, nieoczekiwanie zbacza z trasy. Wewnątrz ginie kilka osób.
Jako pierwsi na miejsce przypadkiem docierają Kristiansson i Kvant, dwaj policjanci z Solny, śmiało mogący konkurować z Flipem i Flapem. Robią, co mogą, ostatecznie jednak przyjeżdża wsparcie i wtedy zaczyna się „zabawa”: okazuje się, że wszyscy pasażerowie autobusu wraz z kierowcą zostali rozstrzelani. Wśród nich znajdował się jeden z funkcjonariuszy z ekipy Martina Becka. Co istotnie, u jednej z osób wykryto funkcje życiowe i natychmiast przewieziono do szpitala. Policja liczy, że uda jej się cokolwiek zeznać, pewne jest natomiast jedno – w Sztokholmie zaatakował seryjny morderca, który obecnie nadal przebywa na wolności…
Sjöwall i Wahlöö tym razem postanowili ani trochę nie cackać się z Martinem Beckiem – nie dość, że wprowadzili po raz pierwszy postać masowego mordercy, to na dodatek intrygę owinęli wokół śmierci policjanta. Ekipa śledcza ze Sztokholmu staje tym samym przed nie lada wyzwaniem i nie pozostaje nic innego, jak poprosić o pomoc – cytuję – Wielkiego Detektywa Opinię Publiczną. Oj, nie ma lekko…
Jest za to niesamowicie intrygująco, a bohaterowie dzielą się ze sobą licznymi uwagami nie tylko na temat pracy policji, ale i stanu psychicznego społeczeństwa. I może nie jest to dla niektórych argument, dlaczego warto sięgnąć po ten tytuł, ale… w moim mniemaniu to chyba najbardziej cytatogenna książka tego szwedzkiego duetu, jaką miałem do tej pory okazję przeczytać 😉
|
Autor książki: Maj Sjöwall, Per Wahlöö |
