Mając jakieś 12 lat, po raz pierwszy trafiłem na twórczość tegoż autora. Ściślej – jak zapewne łatwo się domyślić – na „Oskara i panią Różę”, czyli najbardziej znaną książkę Schmitta. Przez następne lata sięgałem po kolejne tytuły, zarówno starsze, jak i młodsze. Teraz nadeszła pora na najmłodszy polski przekład, a zarazem debiut literacki autora.
W „Sekcie egoistów” poznajemy naszego narratora-Gérarda, mającego bardzo nietypowe podejście do doboru lektur. Ot, będąc w bibliotece, losuje sobie książkę z katalogu, by – uwaga „przeczytać coś nieprzydatnego”. W ten sposób trafia na „Słownik patriotyczny”, a w nim na hasło egoizm. I tu zaczyna się przygoda: w tekście wymieniony jest niejaki Gaspard Languenhaert, twórca tytułowej Sekty Egoistów oraz bardzo nietuzinkowej filozofii.
Naszego narratora ogarnia chęć rozgryzienia Languenhaerta, odkrycia go na kartach kolejnych ksiąg, poznania bliżej zasad egoizmu w jego wykonaniu, czytelnik zaś… daje się w to wszystko wciągnąć, bo nie sposób oderwać się od lektury. Ta mimo wszystko krótka, bo niewiele ponad 2000-stronicowa powieść absorbuje na tyle, że nie sposób zrobić w trakcie lektury przerwę 😉 A kto by pomyślał, że życie badacza naukowego może być tak fascynujące? 😀
Schmitt po raz kolejny kreśli przed czytelnikami nie tylko niesamowitą opowieść, ale i przemyca między wierszami ważne pytania, dotyczące egoizmu. Czy warto myśleć tylko o sobie, zapominając o innych dookoła? Ile warte jest budowanie więzi z naszym otoczeniem? Czy i dziś nie można dostrzec w społeczeństwie takiej Sekty Egoistów?
Ta książka była 200 przeczytaną przeze mnie w tym roku lekturą i bardzo się cieszę, że to ona stała się tą jubileuszową. Przypadek? Niektórzy mówią, że nie ma przypadków, jest tylko przeznaczenie…
gorąco dziękuję Wydawnictwu Znak.
|
Autor książki: Eric-Emmanuel Schmitt |