Kiedy myślę o piratach, natychmiast – podobnie jak większości z Was – przychodzi mi na myśl Jack Sparrow, ze swoim specyficznym zachowaniem. I choć trudno zdroworozsądkowo zakładać, że właśnie tacy, równie nieokrzesani i zabawni, byli wszyscy jego towarzysze żyjący w tamtych czasach, to takie przeświadczenie w głowie powstaje samoistnie. Ot – piraci to tylko beczki rumu, machanie szabelką i dobra zabawa. I jeszcze więcej rumu, arrr! Tymczasem okazuje się, że rzeczywistość wyglądała nieco inaczej…
Colin Woodard w swojej książce „Republika piratów” z niemal zegarmistrzowską precyzją kreśli przed czytelnikami opartą na faktach opowieść o najsłynniejszych piratach i ich działaniach, przyczyniających się do budowy tytułowego imperium. Poznajemy takie „znakomite” osobistości, jak Czarnobrody, Charles Vane czy Czarny Sam Bellamy i to właśnie z tymi byłymi żeglarzami i ich kompanami, nierzadko byłymi niewolnikami czy służącymi, przemierzamy karaibskie wody, atakując kolejne statki i porty, prowadząc liczne wojny morskie i unikając spotkania z wymiarem sprawiedliwości.
Bardzo ciekawie prezentuje się sam wątek dotyczący potęgi poszczególnych postaci, ich wpływu na lokalnych urzędników, własną załogę, ale też pomniejszych piratów, krążących wokół nich niczym maleńkie satelity. Odniosłem zresztą wrażenie – najpewniej słusznie – że owi piraci stanowili coś na kształt pierwszej mafii, a taki Czarnobrody bez dwóch zdań dzierżył posadę Ojca Chrzestnego, który może przedstawiać innym propozycje nie do odrzucenia i dyktować własne warunki przy niemal każdej nadarzającej się okazji. A to był przecież XVIII wiek i o mafii jako takiej nikt nic nie słyszał…
Trudno mi jednoznacznie określić, czy lektura jest fascynująca, czy nieco zbyt podręcznikowa. Biorąc pod uwagę istotny szczegół, że Colin Woodard opisuje tylko i wyłącznie fakty, posiłkując się wieloma pozycjami książkowymi na temat piractwa, czasami niestety nudziłem się podczas lektury, żądny raczej przygód, niż rozwlekłych, kronikarskich wręcz relacji z wpłynięcia do portu. Muszę jednak przyznać, że w ogólnym rozrachunku książka jest naprawdę interesująca – ukazuje bez przerysowań potęgę piratów, o których słyszymy więcej mitów niż faktów.
Jeśli zawsze marzyliście o byciu piratem lub jesteście wielkimi fanami ekipy z Karaibów – sięgnijcie po ten tytuł i przekonajcie się, jak wygląda prawdziwe życie wilka morskiego, pływającego pod czarną banderą.

|
Autor książki: Colin Woodard |
