Niektóre kryminały wyróżniają się specyficznym głównym bohaterem. Inne odznaczają się z kolei bogatą, rozbudowaną warstwą obyczajową. Ta powieść jednak jest nietypowa chyba pod każdym względem.
Dlaczego? Oto czytelnik śledzi niczym widz filmu dokumentalnego lub quasi-dokumentu zarówno przebieg śledztwa, jak i ofiary. W Łodzi zaczynają ginąć nastolatki, na dodatek w sposób przypominający okrutne zbrodnie dokonywane tu przed laty przez seryjnego mordercę, zwanego „sezonowym zabójcą”.
Policja postanawia przywrócić do służby wydalonego z jej szeregów dochodzeniowca – Fiszera. Facet, na co dzień mocno przyćpany, przed laty dzięki swoim niekonwencjonalnym metodom wytropił tamtego mordercę. Istnieje zatem szansa, że i tym razem podoła zadaniu. Ale czy na pewno?
Muszę przyznać, że książkę czyta się naprawdę nietypowo, a do układu rozdziałów oraz sposobu przedstawiania fabuły trzeba się z początku przyzwyczaić. Potem już jednak akcja toczy się „z górki”, odkrywając przed nami kolejne szczegóły dochodzenia, bądź też nietypowe wizje Fiszera, niekiedy przynoszące więcej pytań niż odpowiedzi. Samego bohatera zresztą miałem problem polubić, wydawał mi się przez długi czas… obcy, nieprzystępny, by nie powiedzieć dziwny.
Zupełnie inaczej prezentuje się jednak prowadzone przez niego dochodzenie – jest intrygująco, tajemniczo, pojawia się walka o życie. Trudno przechodzić obok sprawy obojętnie i sami byśmy najchętniej przenieśli się na karty książki, do tamtejszej Łodzi, by wesprzeć policję dobrymi radami lub kolejną parą rąk. To zaś sprawia, że po przebrnięciu przez być może niezbyt porywający początek, jesteśmy mimo wszystko ciekawi, co dalej. Nie pomaga też w odbiorze mnogość odniesień do postaci i terminologii znanych ze świata filmu, czy też nawiązania do – a raczej: tytułowe rekonstrukcje – scen znanych z różnych mniej lub bardziej znanych filmów.
Podsumowując, „Rekonstrukcje” są kryminałem nietypowym, po części igrającym z typową konwencją tego gatunku. Zainteresują z pewnością miłośników kinematografii, dla osób nie będących fanami gatunku mogą okazać się krzyżem i męką. Niemniej ciekawym eksperymentem jest podjęcie się ich lektury. Kto wie, może Was pochłoną bez reszty? 😉
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Novae Res.
|
Autor książki: Jan Rychter |
