To mała, kwadratowa książeczka, jakich ostatnio pełno na rynku. Jak dla matki: super, że jest wybór, że są to książki lepiej lub gorzej wydane, lepiej lub gorzej dopasowane pod wiek (patrząc okiem pedagoga), ale jest ich coraz więcej – coraz więcej stoisk, coraz więcej półek w sklepach z zabawkami (bo książeczki – według mnie – powinny być uważane za zabawki, jak zresztą większość asortymentu dla dzieci, tylko rodzice tak naprawdę wiedzą, czym dziecko potrafi się bawić;)).
Ta pozycja ma jednak jedną, jak dla mnie – jako pedagoga – przewagę nad większością, choć nie wszystkimi. Obrazki zwierząt są naturalne, rzeczywiste, takie jak w przyrodzie – są to autentyczne zdjęcia poszczególnych zwierząt, zebrane i oprawione w formie książki. Koń się nie uśmiecha, a krowa nie jest fioletowa (doprawdy?). Owca nie jest jednym, wielkim kłębkiem wełny, a królik nie ma uszu dłuższych niż on sam. To dobrze.
Co mogę zarzucić, to fakt, że obrazki mogłyby być troszkę jaśniejsze, zaś tekst – bo do każdego zwierzątka dopasowany jest krótki, rymowany wierszyk – mógłby być trochę większy. Uważam jednak, że książeczka warta jest swojej ceny 🙂

|
Autor książki: Stefan Todorski |
