Po nie do końca satysfakcjonującym mnie drugim tomie z dość dużą rezerwą zabrałem się za lekturę trzeciej części serii o prokurator Janie Berzelius. Obawiałem się, że może nie w pełni trafić w mój gust, jednak – na szczęście – obawy te okazały się niesłuszne.
W jednym z mieszkań zostaje odnaleziona ciężko okaleczona kobieta. Niestety, mimo usilnych prób reanimacji, nie udaje się utrzymać jej przy życiu. Co więcej, niebawem ratownicy medyczni trafiają na kolejną pokaleczoną osobę, której nie sposób uratować. To nie może być przypadek…
Policja rozpoczyna dochodzenie w tej sprawie, delegując do tej niełatwej misji komisarza Henrika Levina i aspirantkę Mię Bolander. Z ramienia prokuratury wesprzeć ma ich Jana Berzelius. Ta jednak, co łatwo przewidzieć, po raz kolejny musi przy okazji uporać się z własną przeszłością.
O ile w poprzednim tomie owej przeszłości było – w moim odczuciu – stanowczo za dużo (zwłaszcza po lekturze pierwszej części), o tyle tym razem wątek ten został stonowany, by nie powiedzieć: zmarginalizowany. Jest istotny, i owszem, ale już na pierwszy rzut oka widać, że prywatne życie Jany stało się (prawidłowo) poboczną opowieścią względem głównej, dotyczącej prowadzonego śledztwa.
Sprawa kryminalna została natomiast wykreowana przez Emelie Schepp w rewelacyjny wręcz sposób. Cała powieść aż kipi od emocji, niepewności, cały czas czujemy tykający nad głową zegar… Jakkolwiek to zabrzmi, trzeci tom porwał mnie bardziej niż dwa pierwsze razem wzięte. I bardzo się cieszę z tego, że zdecydowałem się na jego lekturę po tym, jak poprzedni mnie nieco zawiódł.
Dajcie się porwać tej historii i Wy i – co równie ważne – jeśli nie znacie znaczenia tytułowej sentencji, za nic w świecie nie korzystajcie w tym celu z usług Wujka Google. Owszem, przetłumaczy i podpowie, ale zarazem nieco zaspoileruje Wam lekturę. W oryginale jest… bezpieczniej 😉 i przyjemniej się czyta, nie mając pojęcia, co może się jeszcze wydarzyć.
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Media Rodzina.
⏬⏬⏬⏬⏬

|
Autor książki: Emelie Schepp |
