Przywykliśmy do tego, że sytuacje dziwne, zakręcone, nieco abstrakcyjne, komentujemy zwrotem „ale Meksyk!”. Jak to jednak jest w owym Meksyku? Czy rzeczywiście sporo tam abstrakcji i „oryginalności”, jakkolwiek by jej nie nazwać? Postanowiłem się o tym przekonać, sięgając po książkę Piotra Grzegorza Michalika.
Autor, pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego, w swojej opowieści nie przywdziewa uczelnianej togi i nie głosi sztywnego wykładu z ambony. O nie, wiedzie nas przez swoją opowieść jak przewodnik, oprowadzający turystów po – jak sam podkreśla – „kraju niewiarygodnych kontrastów”. Nie jest to styl typowo gawędziarski, jak u Wojciecha Cejrowskiego, ale muszę przyznać, że czyta się naprawdę ciekawie.
Meksyk poznajemy od strony… śmierci. No, właściwie to Świętej Śmierci. Zdziwieni? Nie tylko Wy, ale z drugiej strony – zaczynając książkę od tak mocnego akcentu, potem już nic nie wydaje się aż tak dziwne. Ani fakt, że pewne regiony sprawiają wrażenie „raju dla gejów”, ani to, w jaki sposób mieszkańcy radzą sobie z toczącymi się nieustannie dookoła wojnami narkotykowych karteli, ani nawet…dowcipy o antropologach, krążące wśród „tubylców”.
Jedli potrzebujecie oswoić się z Meksykiem, bo planujecie podróż w tamte strony, moim zdaniem warto podskoczyć najpierw „Podmiejskim do Indian”. Jeśli nie planujecie podróży – macie pełną dobrowolność 😉 pewne jest jedno: po lekturze nigdy nie spojrzycie w ten dam sposób na państwo graniczące od południa z USA.
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Czarna Owca.
|
Autor książki: Piotr Grzegorz Michalik |
