Katarzyna Grochola to autorka, z którą zdecydowanie nigdy nie było mi po drodze. Wiem, że istnieje – i na tym moja wiedza się zasadniczo do niedawna kończyła. Teraz wiem także, że pisze rewelacyjne felietony, których scenariusz układa po prostu życie.
„Pocieszki” to pierwsza i jedyna książka jej autorstwa, jaką kiedykolwiek widziałem, miałem w ręce cy też przeczytałem. Nie wiem, czy powinienem żałować zaległości – zdecydowanie natomiast nie żałuję lektury tego tomu, zawierającego 52 opowiastki, anegdoty, felietony – zwał jak zwał – a zatem idealnie nadającego się na prezent dla kogoś z delikatną sugestią, by czytał po jednym tekście tygodniowo 😉
Żartuję, trudno oderwać się od lektury i mimo, że poszczególne teksty są na najróżniejsze tematy, dość łatwo ulec pokusie i sięgnąć po „jeszcze tylko rozdział”. Te są krótkie, okraszone dawką humoru, zdrowego podejścia do życia, niekiedy szczyptą absurdu lub nostalgii, dla utrzymania równowagi w tym organizmie, jakim jest książka jako całość.
Jak sugeruje sam tytuł, anegdoty te – „Pocieszki” – mają w dużym stopniu stanowić pocieszenie na różne bolączki. Są przy tym na tyle uniwersalne i napisane w przystępny sposób, prostym językiem, że nawet, jeśli temat nas nijak nie dotyczy (np. zbliżające się wesele syna – mój najstarszy ma niecałe dwa latka, więc CHYBA jeszcze mam czas), mimo wszystko czytamy z dużym zaciekawieniem, jak rozwinie się sytuacja.
Gorąco polecam – te krótkie teksty to wspaniała okazja do oderwania się w wolnych chwilach od naszej szarej rzeczywistości. Choćby po to, by pooglądać cudzą, nieco bardziej kolorową, wielobarwną. A przy okazji parsknąć tu i ówdzie 😉
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu.
⏬⏬⏬⏬⏬

|
Autor książki: Katarzyna Grochola |
