Przeczytane przeze mnie dopiero kilka miesięcy temu „Sekretne życie pszczół” okazało się jedną z najlepszych pozycji mojego czytelniczego 2015 roku. To zaś zaważyło na decyzji, by rozpocząć lekturę kolejnej książki Sue Monk Kidd – wybór padł na wydane w tym roku w Polsce przez Wydawnictwo Literackie „Opactwo świętego grzechu”.
Jessie Sullivan to „pełnoletnia” matka, a także żona psychiatry. Choć to mąż zajmuje się przypadkami ludzi mających problemy emocjonalne, Jessie odczuwa w życiu pewien brak dyskomfort. Kiedy niespodziewany telefon informuje ją o wypadku jej matki, kobieta niemal natychmiast podejmuje decyzję o wyjeździe w rodzinne strony – na jedną wysp Karoliny Południowej.
Jessie znów trafia do miejsca, z którego wiele lat temu się wyswobodziła. I ponownie wracają jak bumerang myśli związane z tajemniczą śmiercią jej ojca. W dodatku matka wydaje się nieco… dziwna, a w sąsiadującym z jej posesją opactwie franciszkanów pojawia się tajemniczy (i przystojny zarazem) brat Thomas.
[UWAGA – CIĄG DALSZY RECENZJI MOŻNA UZNAĆ ZA SPOILER, CHOĆ JEST ON RACZEJ „OCZYWISTY”]
Oceniając tę książkę w serwisie GoodReads (jeśli macie tam konto, zapraszam do znajomych!), wysunąłem opinię, że ta książka jest „zbyt przewidywalna w swej nieprzewidywalności”. Bo tak właśnie jest – każdy, absolutnie każdy, widząc dwoje bohaterów: zamężną Jessie i zakonnika Thomasa po prostu WIE, że coś się święci. I równie dobrze WIE, że taki – nazwijmy to – mezalians po prostu nie może trwać wiecznie. Serio, dla mnie to nie żaden spoiler, logika to podpowiada z automatu…
[KONIEC EWENTUALNYCH SPOILERÓW]
Sama w sobie ksiązka nie jest zła – czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Fabuła jest interesująca, postaci różnorodne, bywa i poważnie, i wesoło. Ale jeśli lubicie być zaskakiwani, bądź też jesteście napaleni po lekturze „Sekretnego życia pszczół” – sięgnijcie po coś innego.
gorąco dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
|
Autor książki: Sue Monk Kidd |