Po lekturze „Grzechu”, który nieszczególnie przypadł mi do gustu, poważnie zastanawiałem się, czy sięgać po kolejny tom cyklu z Erykiem Deryło. Ostatecznie uznałem, że dam temu bohaterowi drugą szansę.
Wydawać by się mogło, że w Lublinie znów będzie spokojnie i bezpiecznie po tym, jak seria okrutnych zabójstw została powstrzymana policyjną obławą. Okazuje się jednak, że psychopata prawdopodobnie doczekał się swojego następcy i naśladowcy – wątpliwe jest bowiem, by zabójca nadal był na wolności.
Nie dość, że zostaje porwana kolejna kobieta, to porywacz dodatkowo próbuje wciągnąć w niebezpieczną grę Eryka Deryłę, podrzucając mu różne tropy i mniej kub bardziej sugestywnie „namawiając” tym samym do „współpracy”, od której zależeć ma życie najbliższych funkcjonariusza. Deryło, któremu grozi dyscyplinarka, musi zdecydować, jak postąpić, by zostać w tej grze nierównych szans zwycięzcą.

Cóż… Zacząłem, skończyłem, odetchnąłem, parafrazując łacińską sentencję. Niewątpliwie plusem jest fakt, że ten tom jest w moim odczuciu lepszy od poprzedniego. O wiele bardziej potrafił mnie wciągnąć, zaintrygować. Ciągniemy jednak dalej to samo śledztwo, w tej samej sprawie, która już w „Grzechu” w żaden sposób do mnie nie przemawiała.
Znaczy, żeby się dobrze rozumieć: sam zabieg rozciągnięcia jednego, skomplikowanego śledztwa na trzy tomy nie jest nowy ani dziwny i nijak mnie nie boli 😉 Po prostu sama fabuła nie przemawia do mnie, a co za tym idzie, nie widzę potrzeby analizowania, jak się kończy historia, która w ogólnym rozrachunku mnie ani ziębi, ani grzeje.
I to wystarczający powód, bym trzeci tom – „Pokutę” – sobie całkowicie (jakkolwiek to brzmi) odpuścił. Z ciekawością sięgnę natomiast po „Najszczęśliwszą”, czyli zupełnie osobną historię spod pióra Maxa Czornyja, by przekonać się, co tym razem siedziało w głowie tego pisarza. Recenzji spodziewajcie się za tydzień 😉
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Filia Mroczna Strona.
|
Autor książki: Max Czornyj |