Był Hel, było Ystad, była i Wenecja. Tym razem jednak Magdalena Knedler zabiera Annę Lindholm – a wraz z nią czytelników – do Wiednia. Ściślej, co zresztą komponuje się z tytułem powieści, na tamtejszy Cmentarz Centralny. Powiało grozą, no nie?
W skrócie sprawa wygląda tak: Pewna tajemnicza kobieta prosi Annę o pomoc w rozwikłaniu nietypowej sprawy, dotyczącej jej wnuka. Otóż jest on znanym rzeźbiarzem, a w jego pracowni zostały znalezione zwłoki młodej, pięknej modelki, ułożone w taki sposób, by przypominamy rzeźbę. Na pierwszy (i kilka kolejnych też) rzut oka sytuacja wygląda w taki sposób, jakby to artysta sam zamordował własną muzę. Kobieta jest przekonana jednak o niewinności wnuka…
Pierwszy i istotny fakt – jestem pod ogromnym wrażeniem ogromu i szczegółowości researchu poczynionego przez Magdalenę Knedler podczas prac nad tą powieścią. Nigdy nie byłem w Wiedniu (a w samej Austrii chyba raz – przejazdem, więc się nie liczy), jednak podczas lektury ma się wrażenie, że miasto jest nam znane, że wiemy, gdzie się wraz z Anną i innymi bohaterami znajdujemy. Nie ma problemu z wyobrażeniem sobie nawet wędrówki po starym cmentarzysku – a wręcz przeciwnie, aż chciałoby się samemu udać na taki nietypowy „spacer”.
Wracając jednak do samego śledztwa – całkiem miło było przenieść się w półświatek artystów, rzeźbiarzy, malarstwa… Dotknąć czegoś, co nigdy nie było moim hobby, a co jednak warto poznać – że wymienię tylko opisany także na łamach powieści pewien nietypowy obraz z dwoma mężczyznami i dziwnym kształtem na podłodze 😉 więcej nie zdradzę – doczytajcie sami 😉
Co mnie bardzo, ale to bardzo zabolało, to jeden istotny szczegół: To już ostatnie śledztwo komisarz Anny Lindholm 🙁 A szkoda, bo baaaardzo polubiłem tę Szwedkę… znaczy Polkę… znaczy… no, Ankę 😉 i głupio tak rozstawać się już na zawsze. Nie, żebym jej źle życzył – bo co sprawa, to i kłopoty – ale czuję, że mogłaby nas wszystkich jeszcze niejeden raz zaskoczyć.
Znajdźcie zatem nieco czasu i zarezerwujcie go na kolejne spotkanie z Anną Lindholm. Ostrzegam jednak, że potem może Was zacząć kusić wycieczka do Wiednia… 😉
Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Czwarta Strona.
|
Autor książki: Magdalena Knedler |
