„Nevermoor” przykuło moją uwagę swoją… magiczną okładką. Nie wiem, dlaczego, ale jest w niej coś takiego, co przywiodło mi na myśl czasy, gdy zaczytywałem się w przygodach pewnego nastoletniego czarodzieja. Zaintrygowany tym skojarzeniem, postanowiłem poddać je próbie i… zabrałem się za lekturę.
Tytułowa Morrigan Crow to przeklęte dziecko. Urodzona konkretnego dnia, przyniosła na życie swoje i bliskich klątwę oraz stado nieszczęść. Ba, przynosi nadal, także na obcych – wystarczy, że ktoś na nią spojrzy, a wkrótce dzieje się w jego życiu coś niemiłego.
Pewnego dnia Morrigan wymusza wręcz na ojcu możliwość uczestniczenia w Dniu Ofert – lokalnym wydarzeniu, podczas którego najbogatsze lub najzdolniejsze dzieci mogą otrzymać ofertę od Patrona – osoby lub instytucji, która chce zadbać o ich przyszłość. Najwybitniejszym zdarza się dostać nawet po dwie oferty. Z niewiadomego powodu Morrigan także otrzymuje oferty i… jej życie od tej pory może ulec całkowitej zmianie.

Nie chcę zdradzać nic więcej, powiem zatem tylko, że to, co dzieje się dalej, to czysta magia! I idąc tym tropem, moje skojarzenie z przygodami Harry’ego Pottera było jak najbardziej trafione.
Dawno nie dałem się porwać tak bardzo powieści, która przeniosłaby mnie do zupełnie innego, fantastycznego świata. Dawno tak szybko nie zapałałem sympatią do głównej bohaterki, mimo że os pierwszych scen stanowi przypadek raczej antybohatera. „Nevermoor…” to naprawdę niesamowita historia, którą Wam bardzo, ale to bardzo polecam!
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Media Rodzina.
|
Autor książki: Jessica Townsend |