Castaneda – autor i bohater w jednym – jako student antropologii na kalifornijskim uniwersytecie prowadzi badania nad roślinami leczniczymi, używanymi przez Indian. Tematyką tą wśród Indian, jak wiadomo, zajmowali się tzw. szamani. Carlos dociera do jednego z nich i po wielokrotnych prośbach udaje mu się go nakłonić do nauki o peyotlu i nie tylko.
Tytułowy Don Juan zgadza się, ale na własnych warunkach – to on decyduje, kiedy i jak będzie Carlosa uczył. Powolutku odkrywa więc przed studentem całkiem nieznany świat, na swój sposób – nie dyktując, ani nawet opowiadając, ale pokazując mu wszystko przez doświadczenie. Rośliny te, o których poznanie tak zabiegał autor, oprócz może i leczniczych właściwości, mają także skutki uboczne – na usta ciśnie się słowo halucynacje, jednak jest to mooocne niedopowiedzenie. Autor stara się, jak tylko może, opisać tę rzeczywistość zwyczajną i niezwyczajną, w której zostaje na chwilę zanurzony; tajemnice, które być może już za niedługo, w następnym pokoleniu zupełnie zostaną zatarte.
Sięgnęłam po ta książkę z naprawdę wielkim entuzjazmem. Liczyłam na coś w stylu Cejrowskiego – na poznawanie obcej nam kultury Indian, tylko że głębsze. Mocno się jednak przeliczyłam. Carlos Castaneda jest antropologiem i… mocno to czuć. Wszystko opisane niezwykle dokładnie i równie niezwykle sucho…
Co trzeba przyznać, wydawnictwo zrobiło dobrą robotę – cała seria (bo opisuję w tej chwili pierwszy tom) to pięknie wydane książki. To właśnie kolory i szata graficzna najpierw mnie przyciągnęły. Opis okładkowy również jest mocno zachęcający, ale treść chyba jednak niekoniecznie dla mnie. Mam jednak nadzieję, że powyższy opis jest jednak w miarę obiektywny i trafi do zainteresowanych:)
Przyjemnego zgłębiania tajemnic 🙂

|
Autor książki: Carlos Castaneda |
