O „Koneserze” dowiedziałem się przypadkiem podczas mojego zainteresowania „Człowiekiem, który musiał umrzeć” Mariusza Zielke. Dałem się zatem namówić także na lekturę najnowszej (siódmej już!) powieści Joanny Opiat-Bojarskiej i bardzo, ale to bardzo mile zaskoczyłem się jej akcją. A dokładnie miejscem, w którym toczy się opowieść.
To była – prawdę powiedziawszy – pierwsza książka, którą od dłuuuuuuuuższego czasu czytałem, której to akcja toczy się w Poznaniu. To tu się urodziłem, wychowałem i mieszkam do dziś, zatem bardzo mile odkrywa się na kartach powieści rejony, które się zna 🙂 Poprzednim razem tego uczucia doświadczałem w podstawówce, czytając „Kłamczuchę”, czyli jedną z książek w cyklu „Jeżycjada” autorstwa Małgorzaty Musierowicz. Do teraz prawie nic nie pozostało mi w pamięci z tamtej lektury, zatem mogłem przeżyć po raz kolejny swój „pierwszy raz” 😀
Przechodząc już do fabuły, coby nie męczyć Was anegdotkami z mojego życia 😉 W jednym z lasów odnalezione zostaje ciało młodej kobiety. Zaledwie kilka dni później, pewien obywatel natrafia na drugie zwłoki: tym razem jest to mężczyzna, którego zwłoki leżą w starym, pruskim forcie na terenie Poznania. Tuż obok znalazła się także wiadomość od mordercy. Kim jest i czym się kieruje? Odpowiedź na to pytanie musi jak najszybciej odnaleźć dwójka policjantów: doświadczony już stażem i wiekiem Burzyński oraz „młody i gniewny”, żółtodziób Majewski. Mogą liczyć tylko i wyłącznie na samych siebie oraz ewentualną pomoc ze strony antropolog sądowej Anity Broll. Jeden z tropów prowadzi w kierunku handlu żywym towarem…
Historia wykreowana przez autorkę jest nie tylko wciągająca (i nieco mroczna, jak na thrillery przystało), ale także niesamowicie realistyczna. I to do tego stopnia, że autorka m.in. pozmieniała niektóre fakty (jak choćby ilość kondygnacji w bloku, numery mieszkań), by nie uśmiercać na kartach powieści ludzi, którzy żyją w opisywanych przez nią miejscach. Skąd to wiem? Z rozmowy z autorką, po tym, jak dostrzegłem nieścisłości właśnie związane z adresami pobytu bohaterów – znajdowali się gdzieś, gdzie fizycznie nie mogliby się pojawić. Bo skoro blok ma cztery piętra, to skąd nagle wzięli w nim windę i wjechali wyżej? Podzieliłem się wątpliwościami dotyczącymi nieścisłości z panią Joanną Opiat-Bojarską i właśnie w ten sposób dowiedziałem się, że jest to zabieg celowy. I – jakby nie patrzeć – rozsądny 😉
Komu mógłbym polecić tę książkę? Miłośnikom thrillerów – bez dwóch zdań! Komu jeszcze? Poznaniakom – i tym rodowitym, i tym napływowym – pamiętajcie jednak, żeby mieć na uwadze powyżej opisane różnice i przymykać na nie oko 😉 Ja po lekturze nie tylko narobiłem sobie ochoty na zwiedzanie opisywanego tam fortu (a można go naprawdę zwiedzać dzięki Stowarzyszeniu Kernwerk), ale też na lekturę poprzednich 6 książek tej autorki 🙂
|
Autor książki: Joanna Opiat-Bojarska |