Po raz trzeci i ostatni wybrałem się do Fryzji Wschodniej, nie wiedząc za bardzo, czego tym razem spodziewać się po Klausie-Peterze Wolfie. W pierwszym tomie przekonał mnie do siebie, w drugim nieco przeraził, także przed lekturą trzeciego byłem bardziej niż zaintrygowana, co tym razem przyjdzie mi przeżyć wraz z policjantami z Aurich.
W parku przy zamku Lütetsburg, jednym z piękniejszych miejsc we Fryzji Wschodniej, zostaje znalezione ciało mlodej kobiety. Dziewczyna została ucharakteryzowana jak rzeźba i nago nabija na kilkanaście metalowych prętów. Tuż obok niej, na drzewie, sprawca zawiesił paczuszkę, zawierającą poskładane w kosteczkę ubrania ofiary oraz jej dokumenty.
Dość szybko wychodzi na jaw, że dziewczyna znana jest policjantom – niedawno pewien mężczyzna groził jej i próbował wyłudzić pieniądze. Sprawa trafiła wówczas na policję i do prokuratury, niemniej nie zajęto się nią wówczas w należyty sposób. Teraz, gdy młoda kobieta zginęła, fryzyjscy stróże prawa zamierzają zrobić wszystko, by odnaleźć i ukarać sprawcę – nawet wtedy, gdy pojawiają się przesłanki, że mogą mieć do czynienia z seryjnym mordercą.
Pomijając wątek główny, czyli aktualne śledztwo, ponownie odkrywamy kolejne karty z życia Ann Kathrin Klaasen – nie tylko te dotyczące jej relacji z obecnym partnerem, mężem czy synem, ale przede wszystkim wracamy do tematu śmierci jej ojca, zasłużonego policjanta, który zginął z rąk napastników podczas napadu na bank. Czy Ann Kathrin w końcu odkryje prawdę o wydarzeniach sprzed lat i zazna spokoju ducha?
Wspominane przeze mnie obawy pierzchły już podczas lektury pierwszych stron powieści. Klaus-Peter Wolf Po raz kolejny wrzucił mnie jako czytelnika w sam środek fascynującej historii, umożliwiając pogoń za niedoścignionym mordercą o bardzo wybujałej wyobraźni. Jednocześnie nie zawahał się postawić na drodze komisarz Klaasen przeszkód – niekiedy takich faktycznie nie do przejścia. To wszystko, w połączeniu w całość sprawiło, że mój umysł jak gąbka pochłonął treść książki w kilka godzin.
Nie ukrywam, że z pewnym smutkiem zakończyłem lekturę tej trylogii. Trochę dlatego, że to już koniec – a mimo wszystko przywiązałem się nieco do komisarz Klaasen czy Franka Wellera. Przede wszystkim jednak dlatego, że tak naprawdę wciąż czekamy w Polsce na wydanie kolejnych ośmiu tomów napisanych przez Klausa-Petera Wolfa. Bo zapewne nie tylko ja odnoszę wrażenie, że to nadal nie koniec opowieści, że istnieją wątki, które wymagają zamknięcia. Mam zatem ogromną nadzieję, że z bohaterami tej serii że jeszcze się spotkamy…
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Media Rodzina.
⏬⏬⏬⏬⏬

|
Autor książki: Klaus-Peter Wolf |