Pamiętam, jak bardzo interesowała mnie historia „Wielkiego Gatsby’ego” opisana nam przez Francisa Scotta Fitzgeralda, a także jej filmowa adaptacja z Leonardem di Caprio. Skoro zatem na okładce „Gorskiego” pojawiła się sugestia, że ta książka utrzymana jest w podobnym klimacie, postanowiłem przekonać się o tym na własnej skórze.
Główny bohater, a zarazem narrator opowieści, to Nikola Kimović (dla przyjaciół Nick), serbski emigrant, pracujący w Londynie w księgarni Christophera Fyncha. Mało klientów, wyszukane zamówienia, dużo czasu na lekturę – praca marzeń dla wielu osób, które cenią sobie spokój, ciszę i samotność. Do czasu…
Pewnego dnia w progu księgarni staje Roman Borysowicz Gorski – przebogaty człowiek, którego nazwisko wymienia się jednym tchem z jego imiennikiem, Romanem Abramowiczem. Okazało się, że Gorski buduje w okolicy dom (a raczej potężny pałac) i ma ambicję być posiadaczem najlepszej prywatnej biblioteki w całym Londynie. Nick przyjmuje zlecenie wyposażenia jej w najznamienitsze dzieła w pierwodrukach, tym samym wkraczając w świat współczesnej arystokracji.
Z jednej strony poznajemy bowiem stopniowo Gorskiego i jego przeogromne bogactwo, z drugiej – razem z Nickiem zerkamy mniej lub bardziej dyskretnie w kierunku Natalii Summerscale, pięknej Rosjanki, mieszkającej nieopodal ze swoim brytyjskim mężem, żywo zainteresowanej rosyjską sztuką. Owa kobieta o wyglądzie Grace Kelly działa na zmysły wielu mężczyzn, kiedy jednak Nick postanawia przyjść do niej z wizytą, przynosząc jej zamówione książki , nie ma pojęcia, w co się pakuje…
Z perspektywy Kimovicia zarówno Gorski, jak i Natalia czy jej mąż, zdają się być zupełnie innymi osobami niż w oczach tłumów. Zbliżamy się do nich, poznajemy ich słabości, historię, sekrety… i powoli wsiąkamy w opowieść. „Gorski” Vesny Goldsworthy to naprawdę dobrze skrojona historia, podobna do tej znanej z „Wielkiego Gatsby’ego” – powinna zatem przypaść do gustu wszystkim tym, którzy tsk jak ja zachwycali się dziełem Fitzgeralda lub grą aktorską Leo. To opowieść krótka (bo licząca zaledwie 216 stron), ale intrygująca, mająca w sobie „to coś”, co nieustannie rodząca nas pytania typu „I co dalej? Jak to się skończy?” i tym podobne. To lektura na jeden z tych wieczorów, kiedy dopada nas depresja i nic nam się nie chce, a zarazem dobra książkę do pociągu na nieco dłuższą podróż. Pod tym względem uniwersalna, współczesna (ale i ponadczasowa), zdecydowanie warta poznania.
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Prószyński i S-ka.
|
Autor książki: Vesna Goldsworthy |
