Bez wątpienia „Emisja” jest jednym z tych tytułów, który przeleżał na moim stosiku wstydu najdłużej. Cierpliwie czekała na mnie ta książka, przekładałem ją z miejsca na miejsce, aż w końcu nadszedł dzień, w którym postanowiłem dać jej szansę. Jak się okazało – słusznie.
Todd Kent chce brać od życia wszystko, na co ma ochotę – zwłaszcza, jeśli można to opisać słowami kasa, seks i sukces. Na pierwsze i drugie nie narzeka, w przypadku trzeciego natomiast pojawia się okazja życia – twórca popularnej aplikacji randkowej Hook (fikcyjnego, książkowego klonu Tindera) proponuje mu wprowadzenie jej na giełdę. Todd z czynnego użytkownika aplikacji może stać się ojcem jej finansowego sukcesu, zapewniając sobie wszystko, o czym marzy w życiu.
Nie zwlekając, Todd organizuje zespół, dobierając sobie do współpracy genialną analityczkę Nehę, imprezowicza Beau oraz swoją byłą dziewczynę Tarę. Muszą w błyskawicznym tempie uwinąć się z formalnościami, by doprowadzić do transakcji wartej 14 miliardów dolarów. Nie są jednak jedynymi zainteresowanymi, a każdy ma zupełnie inne cele do zrealizowania przy okazji giełdowego debiutu Hooka…

Muszę przyznać, że początkowo fabuła mnie nie porywała, a postać Todda strasznie działała mi na nerwy. Sytuacja jednak zmieniła się, gdy zaczęła zawiązywać się ekipa odpowiedzialna za wejście na giełdę, a w tle zaczęły wybrzmiewać także inne wydarzenia. Oj tak, od tamtej pory książka mnie wciągnęła na tyle, że przeczytanie całej zajęło mi kilka godzin.
„Emisja” to naprawdę świetny thriller, osadzony w dzisiejszych czasach: w świecie startupów, RODO, giełdowych debiutów serwisów internetowych, aplikacji do randkowania… To trzymająca w napięciu historia w sam raz dla pokolenia millenialsów, ludzi urodzonych na przełomie tysiącleci, którzy bez trudu powinni odnaleźć się na kartach powieści – czy to w postaci Todda Kenta, czy też w pozostałych bohaterach.
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Media Rodzina.
|
Autor książki: Michelle Miller |