Miłośnikom kulinarnych szaleństw tego pana raczej nie trzeba przedstawiać – juror popularnego programu kulinarnego, znany restaurator i kucharz wrócił na rynek wydawniczy z drugim tomem swojego „Doradcy smaku”. Pierwszą książkę miałem okazję przeglądać u szwagra i mi – nieukowi kuchennemu – wydawała się ciekawym poradnikiem, z którym mógłbym nie spalić połowy domu. Jak wypadło moje spotkanie z drugim tomem?
Michel Moran dzieli przepisy na trzy kategorie: proste, lekkie oraz szybkie. Już pobieżny przegląd potraw sprawia, że ślinka nam cieknie, a palce aż świerzbią, rwąc się do kuchennego blatu i wymaganych ingrediencji. Bo czemuż by nie przygotować pizzy po… francusku? Tarty – zamiast na słodko – z cebulą i boczkiem? A może ciasto biszkoptowe, nie wymagające pieczenia? Orientalną keftę (której sama nazwa brzmi egzotycznie) lub jabłka – uwaga! – miłości? 😉
Mógłbym tytuły intrygujących przepisów wymieniać w nieskończoność (no dooobra, do 80, bo tyle znajduje się w książce), ale nie w tym rzecz. Istotne jest to – przynajmniej z punktu widzenia takich laików, jak ja – że potrawy naprawdę nie wydają się skomplikowane. Proces przygotowywania każdej z nich jest opisany w przystępny sposób, ponadto został okraszony zdjęciami typu krok-po-kroku, co ułatwia odnajdywanie się w kulinarnych labiryntach.
Czy warto sięgnąć po tę książkę? Widzę tylko jedno, zasadnicze przeciwwskazanie – możecie ugrząść na dobre w kuchni tak Wam się spodobają porady „Doradcy smaku” 😉
gorąco dziękuję Wydawnictwu MUZA S.A..
|
Autor książki: Michel Moran |