Baaaardzo się zdziwiłem, gdy nieoczekiwanie w skrzynce czekało na mnie awizo, za którym kryła się paczka od Wydawnictwa Dolnośląskiego. Jeszcze bardziej się zdumiałem, gdy zobaczyłem zawartość – nowy, piąty już tom przygód Bulka, Lisy i tytułowego doktora Proktora! Bez większego zastanowienia, tego samego dnia wieczorem zasiadłem do lektury, zaintrygowany sytuacją, jak i tytułem książki.
No, bo jak to: niemal ostatnie święta? Ma nie być świąt? Okazuje się, że ktoś wykupił licencję na święta. Co więcej – żeby inni mogli je obchodzić, muszą spełnić dość absurdalne zachcianki nowego właściciela licencji. Bulek, Lisa i doktor Proktor postanawiają jednak stawić czoła sytuacji i zawalczyć o świąteczną atmosferę dla wszystkich.
Czy im się uda? Co wspólnego z nadchodzącymi świętami (których może nie być) ma grzyb w piwnicy Króla? Na co komu wampirożyrafa? Czy prawdziwy Święty Mikołaj może cokolwiek uczynić, by naprawić sytuację? I gdzie w tym wszystkim znajdują się dwa paskudne bliźniaki pana Thranego?
Brzmi to może nieco dziecinnie, ale… seria o doktorze Proktorze to jedyny cykl (pomijając „Krew na śniegu” i „Więcej krwi”) autorstwa Jo Nesbø, jaki przeczytałem w całości. Z Harrym Hole jakoś mi nie do końca po drodze, tymczasem serię dla dzieci przeczytałem kiedyś niemal jednym tchem. I tak samo było z najnowszym tomem – wciągnął mnie niesamowicie, a przy okazji niejednokrotnie rozbawił – choć to być może akurat kwestia „odpowiedniego” poczucia humoru.
Pewne jest jedno: będąc fanem twórczości Jo Nesbø wargo poznać także tę dla najmłodszych, a przy okazji odkryć, co grozi nadchodzącym świętom 🙂
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Dolnośląskiemu.
⏬⏬⏬⏬⏬

|
Autor książki: Jo Nesbø |
