Jak zawsze Schmitt utrzymuje poziom. Bawi, ale i zmusza do refleksji. Opisuje współczesne problemy, ale też filozofuje. Dotyka kwestii Boga i ludzkich kontaktów z Nim. Rozpoczęłam rok Schmittem i coś czuję, że książkowo dzięki temu to będzie dobry rok.
Augustin – główny bohater powieści – to squatter, robiący staż w brukowcu, w którym szef nie jest jak większość szefów. Przynajmniej taką mam nadzieję, choć zapewne każdy miał nieprzyjemność spotkać taką osobę: nieczułą, arogancką, mającą wyższe mniemanie o sobie, wulgarną i agresywną. Wykorzystuje on naszego bohatera i wysyła na ulicę, aby zebrał materiał, a wtedy zaczynają się dziać rzeczy, które całkiem zmienią ich życie. Augustin jest patyczkowaty, niezdarny, ot – taka ofiara losu, ma jednak niezwykły dar, czy może raczej przekleństwo: widzi tych, którzy już odeszli z tego świata, a jednak wciąż się po nim błąkają.
W skutek splotu przypadków, Augustin staje się świadkiem detonacji bomby przez zamachowca. Bohater widział sprawcę tuż przed wybuchem. Widział też jego towarzysza, który mocno skomplikuje zarówno śledztwo, jak i życie Augustina.
Czy to Bóg każe zabijać, czy to ludzie zabijają, zasłaniając się jego imieniem?
Złe czytanie nie polega na odrzuceniu książki. Złe czytanie sprowadza się do brania tekstu za dobrą monetę, przełykania go na surowo, bez przeżuwania swoim umysłem. Dobre czytanie zakłada krytyczny dystans.
Tym cytatem kończę recenzję i pozostawiam Wam decyzję, czy warto po ten tytuł sięgnąć.
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Znak LiteraNova.
⏬⏬⏬⏬⏬

|
Autor książki: Éric-Emmanuel Schmitt |
