Długo się wzbraniałem, długo trwałem trzymając się kurczowo zdania, że Stieg Larsson był jeden i pozostaje niezastąpiony. Opinii, że trylogia to trylogia, a wszystko ponadto to już marketing. Poległem po premierze piątej części i… to chyba dobrze, że w końcu zmieniłem zdanie samodzielnie, a nie idąc za tłumem.
Mikael Blomkvist nie jest już tym samym dziennikarzem co kiedyś. Ba – za chwilę może zupełnie przestać nim być, bo rozważa porzucenie pracy jako dziennikarski śledczy. Niespodziewanie jego uwagę zwraca profesor zajmujący się sztuczną inteligencją. Naukowiec posiada pewną wiedzę na temat działalności służb wywiadowczych…
Co najciekawsze jednak, to nie jest powód, dla którego Blomkvist byłby skłonny po raz kolejny szarpać sobie nerwy i narażać życie. Znaczy: owszem, artykuł na ten temat może okazać się zbawienny dla kariery Mikaela. Niemniej dodatkowy (czy raczej: główny) powód jest o wiele bardziej prozaiczny – profesor wspomina coś o pewnej uzdolnionej hakerce… czy to może być Lisbeth Salander, z którą Blomkvist od pewnego czasu nie ma kontaktu?
Muszę przyznać, że – choć moje obawy były całkiem spore – David Lagercrantz rozwiał wątpliwości dość szybko i z ręka na sercu mogę przyznać, że podołał zadaniu. Próba uchwyceniannarracji, akcji i bohaterów w stylu zbliżonym do Larssona przebiegła pomyślnie (choć tu też pojawia się pytanie, w jakiej mierze to zasługa m.in. tłumacza) – podczas lektury czułem się równie zaintrygowany i pochłonięty wydarzeniami, jak w przypadku trylogii „Millenium”, przez co lektura trwała krótko, ale przyjemnie 😉
Po lekturze tego tomu wiem jedno: już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę czytać zerkający na mnie z półki i wywołujący we mnie wyrzuty sumienia piąty tom cyklu, zatytułowany „Mężczyzna, który gonił swój cień „. Recenzji spodziewajcie się już wkrótce 🙂
⏬⏬⏬⏬⏬

|
Autor książki: David Lagercrantz |
