Przyznam się bez bicia, że z Tolkienem jakoś mi nie po drodze. Owszem, przeczytałem „Hobbita” i obejrzałem jego ekranizację w trzech odsłonach, i bardzo mi się podobała ta przygoda. Na tym jednak do tej pory moje kontakty z Tolkienem się kończyły – „Władcy Pierścieni” nie czytałem, a na filmach niestety zasypiam – sorry, panie Peter Jackson. Mimo to postanowiłem jednak poświęcić czas na lekturę „Beowulfa” w przekładzie J.R.R. Tolkiena. Po części dlatego, że widziałem niegdyś ekranizację tej historii, po części dlatego, że zaintrygowała mnie forma tej książki.
Powiem szczerze – treść poematu to naprawdę nikły wycinek tej książki – zdecydowaną większość stanowi przedmowa, przypisy oraz bardzo obszerny komentarz Tolkiena, pozwalający o wiele lepiej zrozumieć zarówno dokonany przez niego przekład oraz liczne motywy skryte w tejże historii. Całość przedstawiona jest bardzo rzetelnie skrupulatnie, wręcz akademicko – a mimo to nawet lektura przypisów stanowi naprawdę interesujące zadanie, którego z chęcią się podjąłem.
Sama historię Beowulfa i jego walecznych dokonań, łącznie z walką z legendarnym stworem Grendelem. Poznajemy w trzech wersjach. Najpierw w oryginalnym przekładzie autorstwa Tolkiena, jako zapisaną w staroangielskim (i rewelacyjnie przetłumaczoną na staropolski) opowieść, następnie, na końcu książki, jako wersję Sellic Spell, nieco rozbudowaną i uwspółcześnioną pod względem lingwistycznym oraz w formie… pieśni, jakimi przekazywano sobie z ust do ust tę historię. Wspominałem o staroangielsko-staropolskim tłumaczeniu – to właśnie ono stanowiło główny powód, dla którego zainteresowałem się tym tytułem. Oto możemy bowiem równocześnie czytać poemat w dwóch językach, widząc na dwóch sąsiadujących e sobą stronach dwie wersje językowe – i nic nie stoi na przeszkodzie, by porównywać je ze sobą. Ba! Powiem więcej: biorąc pod uwagę celowe ponumerowanie wersów, jest to nawet czynnością oczekiwaną przez autora (a właściwie redaktora tego tytułu, a jest nim Christopher Tolkien, syn).
„Beowulf” w przekładzie Tolkiena fascynuje, a obszerne komentarze dodają nie tyle smaczku, co ogromnego smaku podczas lektury 😉 Dla mnie była to niesamowita przygoda i mam nadzieję, że Wasze odczucia będą podobne 🙂
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Prószyński i S-ka.
|
Autor książki: J.R.R. Tolkien |
