O tym, że lubię klimaty postapo, pewnie zdążyliście się już przekonać niejednokrotnie. W jakiś nie do końca wytłumaczalny sposób intrygują i interesują mnie opowieści o tym, jak ludzie radzą sobie w sytuacjach bardziej niż kryzysowych 😉 Kiedy zatem otrzymałem propozycję przedpremierowej lektury „Awarii” autorstwa Michała Komarnickiego, nie zastanawiałem się zbyt długo.
Obserwujemy współczesną Warszawę, a właściwie niewielki jej wycinek, ograniczający się – dosłownie i w przenośni – do skrzyżowania. U zbiegu dwóch ulic bowiem przecinają się rejony zamieszkałe przez przedstawicieli totalnie odmiennych warstw społecznych, począwszy od bogaczy, poprzez „zwykłych” obywateli, na marginesie i bezdomnych kończąc. Każdy orze jak może, sytuacja nie odbiega od znanej nam z rzeczywistości „normy”. Do czasu.
Trzech sprawców dokonuje napadu na bank, rabując sporo pieniędzy, a równocześnie doprowadzają do tytułowej awarii. W stolicy brakuje prądu, wody oraz jakiejkolwiek władzy, która natychmiast czmychnęła na „cywilizowane” obrzeża. Jakakolwiek naprawa może mieć miejsce nawet dopiero za tydzień, tymczasem trzeba przeżyć z dnia na dzień. Zaczyna się walka o przetrwanie…
Awaria, której nie spodziewał się nikt. Warszawa, która pod wpływem chaosu zmienia swoje oblicze. Apokalipsa, którą obserwujemy w stołecznej wersji mikro. Michał Komarnicki wystawia bohaterów na ciężką próbę, doskonale portretując przy tym polską mentalność. Co uderza podczas lektury to niesamowita realność tej historii – bez problemu możemy sobie wyobrazić te wydarzenia, zrozumieć zachowania przedstawicieli poszczególnych warstw społecznych, a przy okazji zastanowić się, dokąd zmierzamy jako naród i co by się stało, gdyby tytułowa awaria faktycznie miała miejsce.
Niemal nie rzuca się w oczy natomiast fakt, że to literacki debiut autora. Powieść napisana jest naprawdę dobrze, historia porwała mnie tak bardzo, że liczyłem na nagły cliffhanger, urwanie akcji i zapowiedź kolejnego tomu lub i całej trylogii. I to chyba jedyne, do czego mogę się przyczepić – ostatnie strony „pchają” fabułę do końca, zamykają nam wątki, jednak nie za bardzo kupuję owo zakończenie. Historia naprawdę ma potencjał na ciąg dalszy, mam natomiast wrażenie, że autor niepotrzebnie wyrywa ją z korzeniami, zamiast poczekać, co z tego wyrośnie. Szkoda – niemniej nie odbiera mi to przyjemności, jaką była dla mnie lektura „Awarii”.
Liczę natomiast, że o Michale Komarnickim jeszcze usłyszę. Ba, może nawet i o jego bohaterach… 😉
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Novae Res.
⏬⏬⏬⏬⏬

|
Autor książki: Michał Komarnicki |
