W oczekiwaniu na lekturę najnowszej powieści Agnieszki Pruskiej postanowiłem ekspresowo nadrobić czytelnicze zaległości. Tydzień temu opowiadałem o „Żeglarzu„, dziś pora na „Spadkobiercę”, który zaczyna się dość… nietypowo.
Na wstępie bowiem dowiadujemy się o kilku sprawach na przestrzeni lat, z pozoru nie majacych ze sobą kompletnie nic wspólnego. Wreszcie dochodzimy do sedna, akcja przenosi się do czasów współczesnych, a my wraz z Barnabą Uszkierem i pozostałymi funkcjonariuszami stajemy przed zadaniem rozwikłania zagadkowej śmierci młodego mężczyzny, na którego zwloki przypadkiem natknął się przejeżdżający patrol policji.
Im głębiej Uszkier i jego współpracownicy wchodzą w szczegóły dotyczące życia denata, którego tożsamość szczęśliwie udaje się ustalić, tym bardziej pogmatwana wydaje się cała sprawa. Ba – tym szersze kręgi zatacza, także w perspektywie czasowej. I nagle okazuje się, że Barnaba chcąc, nie chcąc, musi się cofnąć myślami aż do roku 1945…
Agnieszka Pruska z pozoru dostarcza nam najpierw suche fakty o kilku sprawach, nie mające dla nas żadnego znaczenia (może poza takim, że Trójmiasto chyba nigdy nie bylo bezpieczne ;)). Podczas lektury jednak powoli wszystkie puzzle zaczynają się ze sobą łączyć, a przed nami staje nieco szokujący obraz dużej, kryminalnej sprawy. A co ma do niej tytułowy spadkobierca? To już zostawiam Wam do samodzielnego odkrycia.
Jeśli czytaliście poprzednie tomy cyklu o Barnabie Uszkierze, koniecznie sięgnijcie także po ten tytuł. Dzieje się dużo, także w życiu prywatnym bohaterów, także emocje gwarantowane – a i humoru nie brak 😉
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Oficynka.
⏬⏬⏬⏬⏬

|
Autor książki: Agnieszka Pruska |
