Na recenzowaną dziś książkę trafiłem w ostatnim czasie w tylu różnych miejscach – blogach, podcastach, artykułach – że nie pozostało mi nic innego, jak dokonać własnej oceny tego, czym jest planowanie dwunastotygodniowe i czy sprawdzi się ono w moim życiu, pełnym niekiedy chaosu 😉
Z definicji system jest bardzo prosty: skoro planowanie 12-miesięczne nie sprawdza się, bo w takim marcu uznajemy, że to nic, że zawalamy – do grudnia przecież daleko, pora dokonać radykalnej zmiany. Wprowadzić planowanie 12-tygodniowe, zawężające nasze możliwości obijania się, a tym samym zachęcające w naturalny sposób do wzmożonej produktywności. Z jednej strony brzmi prosto, z drugiej – wcale takie nie jest.
Podjąłem się właśnie próby zdefiniowania sobie pierwszego dwunastotygodniowego roku (właściwie trzynastotygodniowego, z dodatkowym tygodniem na podsumowanie, analizę i wyznaczenie celów na kolejny okres) i… muszę przyznać, że już samo wytyczenie sobie celów oraz taktyk, jakimi zamierza się operować, to nie jest bułka z masłem… Nikt jednak nie mówił, że będzie łatwo – autorzy natomiast w dość zrozumiały i przystępny sposób prowadzą czytelnika krok po kroku, by cały system okazał się dla niego zrozumiały i nieskomplikowany.

Na pierwsze w pełni mierzalne efekty lektury przyjdzie mi jeszcze poczekać, ale już zmieniła ona moje życie na tyle, że jestem zadowolony. Wyznaczyłem sobie cele, któe zamierzam osiągnąć krótko- i długoterminowo, zastanowiłem się nad tym, dokąd zmierzam – a w dzisiejszym, zagonionym świecie, trudno znaleźć ku temu zarówno czas, jak i głębszy sens.
Jeśli zatem jesteście otwarci na zmiany w Waszym życiu – sprawdźcie koniecznie opcję dwunastotygodniowego roku. Zapewniam, że odmieni Wasze życie, bez względu na to, jak mocno wdrożycie ją w swoje działania.
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Studio Emka.
|
Autor książki: Brain P. Moran, Michael Lennington |