Tytuł brzmi dla Was jak rasowa ściema? Jak rzucony w powietrze frazes, który najpewniej nie ma pokrycia w rzeczywistości? Cóż – z nieco podobnym nastawieniem sięgałem po tę książkę. Bez wielkich oczekiwań, za to z dawką dystansu, zaintrygowany tym, co autor ma do powiedzenia. Chrisa Guillebeau być może część z Was kojarzy, jako że jest także autorem m.in. książki „Niskobudżetowy startup”, która zbiera raczej pozytywne opinie. To właśnie był dla mnie argument za tym, żeby w ogóle dać szansę książce: Dodatkowe źródło dochodu w 27 dni.
Z góry uprzedzam – to nie jest encyklopedia czy almanach, zawierający proste rozwiązania, w jaką branżę wejść, żeby się nie na robić, a zarobić. Najlepiej tę książkę określić mianem ni to poradnika, ni to… podręcznika, z którym należy przejść cały proces tworzenia dodatkowego źródła dochodu – od zera, do… kwoty, która nas zadowoli.
Chris Guillebeau wprowadza nas w stworzony przez siebie system – tudzież plan, jak kto woli, przedstawiając pokrótce pięciotygodniowy, 27-dniowy harmonogram pracy. W poszczególnych działach-tygodniach i rozdziałach-dniach przechodzi już do konkretów, i tak: zaczynamy od zorientowania się, w jakim miejscu naszego życia się obecnie znajdujemy, gdzie chcielibyśmy być w niedalekiej przyszłości oraz w jaki potencjalny sposób możemy zwiększyć nasz dochód. Robimy burzę mózgów albo kradniemy innym sprawdzone i działające pomysły na biznes, a potem zaczynają się schody.

Dodatkowe źródło dochodu w 27 dni to wyzwanie
Tyle, że z tą książką nie stanowią one przeszkody, a raczej wyzwanie, którego chcemy się podjąć. Zagłębiamy się zatem w kolejne tematy, wykonujemy zadania i staramy się doprowadzić do skutecznej realizacji nasz nowy zarobkowy projekt. Żeby było nam łatwiej, oraz by nas zmotywować, Chris w każdym rozdziale przytacza opowieść-anegdotkę o kimś, kto odniósł mniej lub bardziej spektakularny sukces. Podpowiada także, co możemy z tego wyciągnąć. Nie brakuje zatem porad, sugestii, podpowiedzi. Z tym zastrzeżeniem, że to my najlepiej znamy naszą sytuację, możliwości i cel, więc nie wszystko musi być dla nas potrzebne lub właściwe.
Poe lekturze książki mogę powiedzieć jedno: tytułowe dodatkowe źródło dochodu w 27 dni jest możliwe do osiągnięcia. Wymaga jednak przede wszystkim dyscypliny, samozaparcia, pewności siebie i – być może przede wszystkim – czasu. Tej cennej waluty, którą chcemy spieniężyć 😉 Nawet jednak, jeśli nie dysponujecie sporymi jej zasobami, warto zapoznać się z lekturą tej książki – otworzy Wam oczy na kilka kwestii, pobudzi szare komórki, a przy okazji może najdzie Was pomysł, na jakim drzewie w Waszej okolicy rosną pieniądze? 🙂
Polecam!
gorąco dziękujemy Wydawnictwu OnePress.
|
Autor książki: Chris Guillebeau |