Francuski, holenderski, kłos, drabina, twist, wodospad… Jeszcze z miesiąc temu warkocz był dla mnie po prostu warkoczem. Ot, poprzeplatane włosy, fryzura jak fryzura. Typowo męskie myślenie? Możliwe. Matti Airola w swojej książce zachęca jednak do przełamania warkoczykowego tabu i sprawdzenia swoich umiejętności fryzjerskich, trenując na swoich córkach zaplatanie idealnych warkoczy.
Jako ojciec jednej córki ochoczo przystąpiłem najpierw do lektury, a zaraz potem (a właściwie: w trakcie) do działania. I okazało się, że lekko nie jest – przynajmniej z samego początku. I na nic wymówki, że mała modelka nie potrafi usiedzieć w miejscu, trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy: fryzjer ze mnie żaden, a pierwsze efekty były co najmniej oryginalne 😉
Matti Airola szczęśliwie dostarcza ojcom najprostsze możliwe rozwiązania, zaprezentowane dodatkowo w wygodnej i przejrzystej graficznie formie krok po kroku, okraszone komentarzami. Dzięki temu każda z trzydziestu opisanych na kartach książki możliwości z każdym kolejnym razem powinna coraz bardziej zadowalać swoim wyglądem obie strony (a właściwie trzy, bo i mamę).
Trzeba jednak – bez względu na zdolności poszczególnych ojców i cierpliwość ich córek – oddać autorowi jedno. Kiedy, zgodnie z tytułem, „tata plecie” warkocz, równocześnie spędza z córką czas 1 na 1, poświęcając jej uwagę niemal w stu procentach. A to jest akurat nie do przecenienia i warte kilku (-nastu, -dziesięciu, -set?) nieudanych fryzur.
Gorąco polecam wszystkim ojcom, nawet jeśli do tej pory nie było im z warkoczykami po drodze 😉 tymczasem wracam do zaplatania kolejnej dziwnej interpretacji tej fryzury na włosach mojej Zosi 🙂
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Media Rodzina.
⏬⏬⏬⏬⏬

|
Autor książki: Matti Airola |
