O S.M. Borowiecki i jej książkach (choć nie miałem wówczas pojęcia, że autor to tak naprawdę autorka) usłyszałem w sieci już jakiś czas temu. Bannery reklamowe atakowały mnie niemal na każdym kroku, a ja zdawałem się być głuchy na ich wołanie 😉 Dopiero Dorota z Przeczytanek podczas tegorocznych Warszawskich Targów Książki najpierw namówiła mnie na lekturę, a po chwili zapoznała z autorką i… ani się obejrzałem, a zacząłem czytać 😉
W Watykanie na dachu Bazyliki św. Piotra zostaje ukrzyżowana kobieta. To niewątpliwie znak – pytanie tylko, co on oznacza i dla czyich oczu jest przeznaczony. By to zrozumieć, autorka funduje nam małą retrospekcję. Kilka dni wcześniej Zoja Pietrowna, mieszkająca na co dzień w Nowym Jorku kobieta sukcesu, zostaje ściągnięta do Polski.
Okazuje się, że jest jedyną krewną zmarłej starszej kobiety, Zofii Trocińskiej i jako osoba z ramienia rodziny musi uczestniczyć w czynnościach związanych z pochówkiem. Kiedy jednak w ręce Zoi wpada ucięta kilka dni temu w innej części świata dłoń zakonnicy z umieszczonym na niej wyraźnym symbolem religijnym, a starowina zostawia w spadku kilka nietypowych rzeczy, Zoja potrzebuje nie tylko pomocy kapłana, ale i dużej dawki szczęścia, by zrozumieć, w co została mimowolnie wplątana.

S.M. Borowiecky – niczym Dan Brown – zabiera czytelników w świat tajemnic związanych z religią, mistycyzmem, fanatyzmem… dodaje jednak do tego przede wszystkim nazizm – nie tylko ten, który miał miejsce przed i w trakcie drugiej wojny światowej, ale także „nowoczesny”, mający miejsce tu i teraz, tuż pod naszym nosem, choć nie zawsze potrafimy (czy tez chcemy) go dostrzec.
„Ani żadnej rzeczy” czyta się szybko. Akcja goni akcję, bohaterowie są w nieustannym ruchu – trochę jak u wspomnianego Dana Browna czy w „Tożsamości Bourne’a” Roberta Ludluma. Jeśli oczekujecie zatem, że będzie cisza, spokój i stateczne postaci – to zdecydowanie nie ta bajka. Tu jest pospiech, napięcie, emocje i jedna, wielka niewiadoma, stopniowo dająca się poznać coraz lepiej.
Ja to kupuję – dostałem to, czego się spodziewałem, wzbogacone o garść teorii mniej lub bardziej spiskowych, wiedzę historyczną oraz znaczenie symboli i numerologii. Czy kolejny tom – „Która jego jest” – też mnie zadowoli? Tego jeszcze nie wiem. Ale z chęcią się przekonam, zachęcony tym debiutem.
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Szpalta.
|
Autor książki: S.M. Borowiecky |