Jeśli mogę Wam coś powiedzieć o tej książce jednym zdaniem, to… przeczytajcie, bo warto, ale nie szukajcie wcześniej, o czym ona jest, bo możecie zepsuć sobie przyjemność. Tym samym – życzę miłej lektury 😉 a zdesperowanych zapraszam do dalszej części recenzji 😉
Już na początku powieści poznajemy rodzinę Luciani: Giorgio, jego małżonkę oraz ich osiemnastoletnią córkę Ylenię. Do tej pory mieszkali w Bogocie, jednak pewien czynnik niezależny od nich sprawił, że zmuszeni są przeprowadzić się do Włoch. Cała rodzina trafia do wioski Cecina w pobliżu Livorno.
Ylenia rozpoczyna naukę w nowej szkole, z miejsca zwracając na siebie uwagę Alexa Cutrò, jednego z uczniów. Czy nieokrzesany młodzieniec zdoła do siebie przekonać skrytą dziewczynę? Jaki sekret ciąży nad rodziną Lucianich?
Alessio Puleo w swojej książce dotyka kilku ważnych tematów – po pierwsze, młodzieńczej miłości, co chyba nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Po drugie jednak, o wiele ważniejszy jest temat dawstwa narządów, który chyba zaczyna na dobre gościć w literaturze, a tym samym przebijać się do świadomości społecznej. Ot, wystarczy przypomnieć „Pierwszą na liście” Magdaleny Witkiewicz. Puleo jednak wplata ów wątek w młodzieńcze love story, czyniąc go zarazem o wiele piękniejszym, ale i bardziej bolesnym.
Nie da się ukryć, że książka chwyta za serce. Jestem przekonany że każdego – choćby w minimalnym stopniu – historia Ylenii i Alexa poruszy, a zarazem zmusi do refleksji. „Moje serce należy do ciebie” to bowiem momentami lekka i zabawna opowieść o licealnych miłościach, ale zarazem trudna i ambitna historia tej miłości, którą kocha się ponad życie, bezgranicznie.
Cieszę się, że mogłem tę powieść objąć patronatem medialnym.
Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękuję Wydawnictwu Muza.
|
Autor książki: Alessio Puleo |