Najpierw ta książka przewijała się kilkukrotnie na moim Facebooku i biorąc pod uwagę, jak rzadko tam zaglądam uznałem, że jest coś na rzeczy i trzeba się tej pozycji bliżej przyjrzeć. Potem, gdy mój egzemplarz był już w drodze do domu dowiedziałem się, że i owszem – jest to kryminał, ale taki „trochę dla kobiet”. No nic, pomyślałem, literatury kobiecej się nię boję, kryminały uwielbiam, damy radę. Kilka dni później na poczcie wyszło na jaw, że w skrzynce było awizo dlatego, że książka ma „tylko” 852 strony. A potem wziąłem się za lekturę i przepadłem…
Dość szybko poznajemy główną bohaterkę, Polę Białohorską – dziennikarkę kobiecego czasopisma „Madame”, która otrzymuje od szefa trudne zadanie. Ma przeprowadzić wywiad z Elżbietą Wojnowicz – jedną, z najbogatszych kobiet w naszym kraju. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że to pierwszy w historii wywiad z tą businesswoman, która po wielu latach przerywa wreszcie medialne milczenie. Presja jest ogromna, ale i profity są adekwatne – dzięki takiemu artykułowi pismo (i jego zadufany w sobie redaktor naczelny o durnym imieniu Areq, co już samo w sobie mówi o człowieku) ma szansę zdobyć prestiżową nagrodę dziennikarską, o jakiej wszyscy marzą.
Pola staje na wysokości zadania, przeprowadza rozmowę z Wojnowicz i uznaje sprawę za załatwioną. Nieoczekiwanie jednak kilka dni później media donoszą o śmierci kobiety – wszystko wskazuje na to, że została zamordowana przez rabusiów, których nakryła w swoim domu na gorącym uczynku. Jako jedna z ostatnich osób, które widziały kobietę żywą, Białohorska postanawia rozpocząć prywatne śledztwo, wykorzystując zdobyte przez lata kontakty i znajomości – swoje oraz wysoko postawionych rodziców. Nie wie jednak, jaką prawdę przyjdzie jej odkryć…
Nietrudno czytelnikowi już „na dzień dobry” polubić główną bohaterkę. Ba, powiem więcej – nie sposób nie wczuć się w jej postawę. Zawdzięczamy to nietypowemu, ale znakomicie zrealizowanemu pomysłowi, by przedstawić historię z perspektywy pierwszoosobowej. To my-czytelnicy jesteśmy Polą Białohorską, więc to my podejmujemy się poszczególnych działań, zwierzamy przyjaciołom czy też wspominamy dawną miłość. Pod tym kątem i owszem, powieść sprawia wrażenie literatury kobiecej. Ale na drugiej stronie szali znajduje się świat szołbiznesu oraz „czystego” biznesu, obfitujący w ogromne pieniądze, wysokie mniemanie o sobie i jeszcze większe intrygi – a to już bardziej męski klimat.
Przeplatając oba światy ze sobą Marta Reich wręcza czytelnikom „złoty środek” – damsko-męską opowieść o pogoni za pieniądzem i własnym szczęściem, obfitującą nie tylko w śmierć i niebezpieczeństwo, ale także w miłość, zaufanie, przyjaźń… W całościowym ujęciu trudno się zatem dziwić, że książka nosi tytuł „Morderstwo i cała reszta” – pozostaje pytanie, czym dla danego czytelnika owa reszta jest. Czymkolwiek jednak by nie była – każdy znajdzie w tej powieści (oprócz trupa) coś dla siebie.
I to nic, że powieść ta stanowi „kawał cegły”, jak to ktoś ujął niedawno widząc jej gabaryty – nawet się nie zorientujecie, kiedy przestaniecie być Polą Białohorską, a wtedy uznacie, że to wielka szkoda, że ta literacka przygoda dobiegła końca…
gorąco dziękuję Marcie Reich i Wydawnictwu Oficynka.
|
Autor książki: Marta Reich |