Choć jako dziecko raczej regularnie oglądałem dobranocki, jakoś nigdy nie miałem okazji zobaczyć Hatifnatów ani – uwaga, uwaga! – Buki. Autentycznie! Moje dziecięce wspomnienia dotyczące Muminków sprowadzają się głównie do potwierdzania tekstu z piosenki otwierającej, a mianowicie: „Muminki się cieszą radością i życiem”. Tymczasem sięgnąłem po latach po pierwszy tom ich przygód i mój światopogląd runął, bo już na wstępie powiało grozą.
W stronę Ziemi zbliża się kometa: niebezpieczna, ogromna, zapowiadająca koniec świata – przynajmniej według coponiektórych. Aby przekonać się, czy to prawda, Muminek wraz z Ryjkiem wybierają się w daleką podróż do Obserwatorium. Nie wiedzą jeszcze, co ich czeka po drodze i kogo spotkają – to właśnie podczas wędrówki bohaterowie (jak i czytelnicy) natrafią na Włóczykija, Paszczaka, czy też Pannę Migotkę i jwj brata, Migotka (którego – nie uwierzycie – w bajce dubbingował Krzysztof Ibisz!).
Perypetie Muminka i jego znajomych bawią niesamowicie – nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałem taki ubaw podczas lektury. W kwestii rozśmieszania czytelnika Ryjek jest absolutnym profesjonalistą, zaś scena z wizytą w sklepie to po prostu mistrzostwo świata 😉
Po pierwszy tom sięgnąłem z czystej ciekawości, ale na dniach obowiązkowo wybieram się do biblioteki po kolejne – już nie z ciekawości, a z głodu dalszych przygód i zabawy. Polecam i małym, i tym nieco większym, rodzinny relaks przy wspólnej lekturze 🙂
|
Autor książki: Tove Jansson |